Od imprezy urodzinowej Ally minął tydzień. Byłem cholernie szczęśliwy, kiedy zauważyłem, że Al. Cały czas nosi wisiorek ode mnie. Jednak szybko moją radość przyćmiło to, że na jej ręce widniał czarny rzemyczek ze złotą przywieszką także, o ironio, serca. Oczywiście kochany Phil musiał wygrawerować tam głupi napis „Dla Ally od Phil’a”. normalnie jakby Ally była jakaś niepełnosprytna i mogłaby zapomnieć, że ten prezent jest właśnie od niego. Musiałem jednak mój gniew schować do kieszeni tego poranka, ponieważ w głębi czułem, że dzisiaj zdarzy się coś, co nie koniecznie będzie dla mnie miłe. W moim sercu z chwili na chwilę rósł niepokój. Koło godziny 15 Ally wyszła, bo umówiła się z Philem na spacer a potem miał ją zabrać na kolację. Głupi Phil, traktuje ją tak jakby była jego własnością. Pałętałem się po całym mieszkaniu za bardzo nie wiedząc co ze sobą zrobić. W końcu postanowiłem odwiedzić Państwa Stonów, bo dawno się z nimi nie widziałem. Ruszyłem w stronę drzwi łapiąc po drodze kurtkę i klucze do samochodu.
Pod ich blokiem byłem 10 minut później. Znalazłem
wolne miejsce i zaparkowałem. Podszedłem do klatki i zadzwoniłem pod numer 18.
Od razu w domofonie usłyszałem głos.
- Halo ? – wszędzie go rozpoznam.
- Dzień dobry Pani Stone ! To ja Seth ! – powiedziałem
i nie musiałem długo czekać aż usłyszałem bzyczenie zamka, które oznajmiło mi,
ze mogę już pociągnąć klamkę. Wszedłem szybko na 3 piętro a drzwi były już
otwarte. Z domu dochodził piękny zapach świeżo pieczonego ciasta, na myśl o
którym mój żołądek wywinął koziołka. W progu stała mama Ally, która spojrzała
na mnie i zaraz wychyliła się za drzwi. Popatrzyła na mnie pytająco, wiedziałem
o co chciała mnie zapytać, jednak pokiwałem przecząco głową. Wszedłem do środka
i od razu zauważyłem charakterystyczne buty z zamkami. Popatrzyłem na Panią
Beth i podniosłem brwi w zapytaniu a ona tylko się uśmiechnęła. Zdjąłem kurtkę
i powiesiłem w szafie a następnie przytuliłem do siebie drobną kobietę.
- Miło Cię widzieć Seth. Czemu Ally nie przyszła z
Tobą ? – zapytała, a ja popatrzyłem na nią. Co mam jej powiedzieć ? Że jakiś
dupek właśnie starał się mi ją zabrać ? Czy że po prostu poszła się spotkać z
koleżankami ze studiów ? Wiedziałem jaka będzie reakcja Pana Chrisa jak powiem
o facecie, więc powiedziałem tylko :
- Jest na spotkaniu ze swoimi koleżankami ze
studiów, jakiś projekt, czy coś w tym stylu. A mi nie chciało się w domu
siedzieć, więc przyjechałem w odwiedziny. – kobieta uśmiechnęła się do mnie
serdecznie i znów mnie przytuliła, już miła coś powiedzieć gdy z kuchni wyszła
uśmiechnięta Annie.
- Cześć Seth ! – powiedziała radośnie i podeszła się
do mnie przytulić. Zaraz za nią zjawił się Mike, który miał zdezorientowanie na
twarzy. Popatrzył na mnie a ja tylko wzruszyłem ramionami.
- Chodźmy do kuchni, zrobiłam dzisiaj Twoje ulubione
cisto – powiedziała Pani Stone, a ja uśmiechnąłem się do niej.
- Cóż widocznie mój żołądek wiedział, kiedy wybrać
sobie najlepszy czas na wizytę. – powiedziałem na co cała trójka zaśmiała się.
Weszliśmy do kuchni jednak nigdzie nie widziałem Pana Chrisa. – A gdzie Pan
Chris ? – zapytałem a Pani Stone uśmiechnęła się do mnie, wyciągając szarlotkę
z piekarnika.
- Peter znów go poprosił o pomoc. Wiecie jaka Carrie
jest wymagająca. Miało się skończyć tylko na malowaniu salonu, ale ona
stwierdziła, że ponieważ Angel niedługo wyjeżdża na studia odmalują również jej
pokój oraz sypialnie. Strasznie niezdecydowana kobieta. – wszyscy w trójkę
wybuchnęliśmy gromkim śmiechem. Bardzo
lubiłem mamę Ally, była strasznie do niej podobna. Uśmiech miały taki sam,
często jak się nad czymś zastawiały marszczyły śmiesznie nos i czoło, robiły
tak też kiedy coś im się nie podobało.
- Więc jake plany na sylwestra ? – zapytałem a Mikey
wraz z Annie wzruszyli ramionami. – To co robimy po staremu i spotykamy się u
Nas, żeby oglądać jakieś romansidła przy popcornie, chipsach i szampanie ? –
zapytałem a oni ochoczo pokiwali głowami. – Tak myślałem. – uśmiechnąłem się i
popatrzyłem na Panią Beth, naszykowała już cztery talerzyki i na każdy włożyła
po gigantycznym kawałku placka. Najpierw podała Annie i Mike’owi a na końcu mi.
Uśmiechnąłem widząc, że na talerzu zamiast jednej gigantycznej porcji mam dwie.
Czy już wspominałem jak bardzo kocham tę kobietę ? Siedzieliśmy tak już z dobrą
godzinę, a może więcej i jak to na grudzień przystało robiło się już ciemno.
Pani Stone wzięła się powoli za szykowanie kolacji a my poszliśmy zobaczyć czy
jest coś ciekawego w telewizji. Zacząłem zagłębiać się w jakiś film gdy
usłyszałem :
- Seth ! Możesz na chwilkę do mnie przyjść ? – nie
zwlekając ani chwili pobiegłem do kuchni. Pani Stone obróciła się i obdarowała
mnie ciepłym uśmiechem – Mógłbyś pójść do sklepu ? Jutro niedziela, a ja nie
mam ziemniaków na obiad. – powiedziała i w tym samym czasie do kuchni wszedł
Mike, który niósł pusty kubek po herbacie.
- Pójdę z Tobą Seth – powiedział a ja pokiwałem głową.
Wyszliśmy do przedpokoju, ubraliśmy się i wyszliśmy z domu. – Seth, gdzie tak naprawdę
jest Al ? – zapytał Mike a ja poczułem ucisk w żołądku i zaczęły trząść mi się
ręce.
- Mówiłem już, że na spotkaniu z koleżankami zer
studiów, bo robią jakiś projekt – mimo, że miałem ochotę wykrzyczeć Mikey’owi,
jak bardzo niezadowolony jestem z tego co teraz robi moja najlepsza przyjaciółka. Nie zrobiłem
tego, bo nie chciałem jej wkopać. Nie przewidziałem tylko jednego. Michael zna
mnie od małego i potrafi czytać ze mnie jak z ksiązki dlatego nie zdziwiłem
się, gdy usłyszałem :
- Seth przecież widzę, że wcale tak nie jest. Po drugie
gdyby była z koleżankami nie zachowywałbyś się tak jak teraz. – powiedział. A ja
na niego spojrzałem z niezrozumieniem wypisanym na twarzy. Podniosłem prawą
brew ? – Zaciskasz szczękę i ręce. Czyżby te koleżanki to niejaki mierzący 180
koleś z blond włosami mający na imię Phil ? – zapytał a ja pokiwałem głową. Mike
zaśmiał się a ja już posyłałem w jego stronę miliony piorunujących spojrzeń. –
Przepraszam Seth, ale w udawaniu to ty nigdy nie byłeś dobry. Nawet zagranie
roli w przedstawieniu szkolnym było dla ciebie trudne. Po prostu jesteś osobą,
u której na twarzy są wypisane wszystkie emocje. A teraz dominującą jest
zazdrość – skończył swój monolog a ja wiedziałem, że teraz udawanie przed Mike’iem
nie ma sensu. Jednak moja męska godność, której już i tak mało zostało, nie
pozwoliła mi. Nerwowo się zaśmiałem.
- Mike odkąd jesteś z Annie stałeś się jak baba ? Ja
zazdrosny ? Ja ?! Pffff proszę Cię o czym my mówimy. – powiedziałem a Mike pokręcił
głową i uśmiechnął się półgębkiem.
- Seth mnie nie oszukasz, widziałem jak patrzyłeś na
Phila podczas imprezy urodzinowej Ally, widziałem jak ignorowałeś Molly, która
ewidentnie próbowała z Tobą flirtować, zwrócić Twoją uwagę a ty po prostu
miałeś to gdzieś. Powiedzieć Ci czemu ? – zapytał a ja potaknąłem skinieniem
głowy. – Bo jesteś zazdrosny o Ally, denerwuje Cię fakt, że ktoś się koło niej
kręci, że nie ma już dla Ciebie tak dużo czasu. A wiesz dlaczego ? Bo ją
kochasz, tylko przez swoją dumę nie chcesz przyjąć tego do wiadomości. Jednak
ja Ci mówię, że to prawda. – powiedział a ja przekonywałem się coraz bardziej
jak prawdziwe były jego słowa.
- Dobra, masz rację, ale nie zamierzam teraz nagle
wyskoczyć jak Filip z konopi i powiedzieć jej o swoich uczuciach. Widzę jaka
jest szczęśliwa i mimo, że mam ochotę urwać temu całemu Philowi łeb, nie chcę
tego zniszczyć. – powiedziałem a Mike pokręcił głową i zaczął się śmiać. Stanąłem
a zaraz potem on. Podszedłem do niego i kopnąłem go w kostkę. Przestał się
śmiać i spojrzał na mnie groźnie. Nie przejąłem się tym i zacząłem iść dalej. Mike
zrównał się ze mną.
- Zrobisz jak będziesz chciał. Jednak moim zdaniem
nie mylisz się co do Phila, jakoś nie żywię do niego sympatii. Jeśli miałbym
być szczery i to ja bym wybierał męża dla Ally, wybrałbym Ciebie stary. –
powiedział i poklepał mnie plecach. Zrobiło się trochę ckliwie i zaczęło mnie
to przerażać. Na serio jakbyśmy byli babami.
- Wiesz, dziwnie wyszło, ale dzięki. A teraz na
poważnie, ale z nas baby – powiedziałem i skrzywiłem się. Mike zaśmiał się i
powtórzył mój gest.
- Mieszkanie z babami daje się we znaki. Trzeba kiedyś
wyskoczyć na męski wieczór, jak kiedyś. – powiedział, a ja kiwnąłem głową. Weszliśmy
do sklepu załatwiliśmy to co mieliśmy załatwić i wróciliśmy do domu. Około
godziny 22 wróciłem do domu. Nie spodziewałem się, że Ally już będzie w domu,
dlatego zdziwiłem się, gdy zobaczyłem światło palące się w kuchni. Zdjąłem kurtkę
i buty klucze od Auta i portfel położyłem na kodzie.
- Ally, wróciłem ! – krzyknąłem czekałem chwilę, ale
nikt się nie odezwał. Poszedłem do kuchni i myślałem, że przeżywam deja vu. Jak
na złość Al siedziała i znów wgapiała się w okno z rozmarzonym wyrazem twarzy. W
tym momencie miałem ochotę wyjść z kuchni, pójść do pokoju i trzasnąć drzwiami.
Jednak nie zrobiłem tego. Podszedłem do niej i potrząsnąłem ją.
- Ej Al co jest do cholery ? – zapytałem. A ona
spojrzała na mnie a na jej ustach wykwitł piękny uśmiech. Jednak zamiast mnie
uspokoić, ten uśmiech wywołał niepokój.
- Jestem z Philem – powiedziała. Te trzy słowa
sprawiły, że moje serce przestało na moment bić, a oczy zaszły łzami. Jednak szybko
je poskromiłem i przywołałem na twarz jak najmniej fałszywy uśmiech szczęścia. Ona
natomiast podniosła się i uściskała mocno. – Tak się cieszę – powiedziała a ja
moje serce spadło na podłogę i rozpadło się na miliony małych kawałeczków,
które zdoła posklejać tylko jedna osoba. Osoba, która teraz nie jest wolna.
- To…- odchrząknąłem, bo mój głos lekko zadrżał. –
To cudownie Ally, cieszę się bardzo. Szczęścia Wam życzę. – powiedziałem, nadal
ją do siebie przytulając. Ona osunęła się ode mnie i posłała mi piękny
szczęśliwy uśmiech, który rozjaśniał jej twarz.
- nawet nie masz pojęcia jak bardzo jestem
szczęśliwa. – powiedziała. Stanęła na palcach i ucałowała mój policzek. Wyszła z
kuchni i weszła do swojego pokoju. Stałem tam, gdzie mnie zostawiła i patrzyłem
tępo w stół. Na policzku nadal czułem jej lekki jak dotknięcie motyla pocałunek
i czułem jak wielki ból mi sprawia. Wyszedłem z kuchni i zgasiłem światło. to
samo zrobiłem w przed pokoju. Wszedłem do siebie i nie patrząc na nic po prostu
runąłem na łóżko czując niewyobrażalnie wielki ból w sercu. Moja Ally już nie
jest moja. Wtedy pojawił się drugi Seth i powiedział : - Gdybyś miał więcej odwagi i przyznał się do tego, że ją kochasz to
teraz byłbyś szczęśliwy, ale jesteś tchórzem. Zniknął a ja uświadomiłem
sobie jak wiele racji miał.
hejka, coś ostatnio jakoś wena przyszła i idę jak burza xd PROSZĘ WAS ZOSTAWIAJCIE KOMENTARZE ! do natępnego :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz