ROZDZIAŁ 4
Seth’s POV:
Gdzieś koło godziny 19.40 Ally zaczęła się zbierać na to spotkanie ze swoim
wielbicielem. Próbowałem wybić jej to z głowy, ale niestety. Ally jest
strasznie uparta. Kiedy mówisz jej, że to nie jest najlepszy pomysł uzyskujesz
w odpowiedzi spojrzenie przez duże S od Allyson Mery Stone. A kiedy już je
otrzymasz najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest uciec gdzie pieprz rośnie.
Powiedziałem jej, że ma na siebie uważać i jak coś to jestem pod telefonem.
Uściskałem ją i dałem jej buziaka w czoło. Ona pomachała mi na pożegnanie i
ruszyła do wyjścia. Martwiłem się o nią. Znamy się od przedszkola i była dla
mnie naprawdę ważna. Uznałem jednak, że wie co robi. Jest dorosła i sama o
sobie decyduje. Po tym jak Młoda wyszła poszedłem tylko coś zjeść, bo byłem
naprawdę niewyobrażalnie głodny i pojechałem samochodem do domu. Wszedłem
rozebrałem się i stwierdziłem, że nie mam za bardzo co robić. Poszedłem do
kuchni i wyciągnąłem z niej butelkę wody gazowanej. A z szafki ze słodyczami
wyciągnąłem chipsy paprykowe. Ej nie patrzcie tak na mnie. Wiem, że niedawno
jadłem ale co ja poradę, że chyba mam dwa żołądki jak krowa. No tak wiec
pojechało trochę medycyną. Tak to już jest. Poszedłem do siebie do pokoju i
stwierdziłem, że obejrzę jakiś film. Zdecydowałem się w końcu, że włączę
Transformers pierwsze dwie części. Rozsiadłem się wygodnie na łóżku. Na
kolanach położyłem paczkę chipsów a obok łóżka postawiłem butelkę wody.
Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Obudził mnie odgłos otwieranych i zamykanych
drzwi. Spojrzałem na wyświetlacz mojego Iphona. Była już 23. Wytrzeszczyłem
oczy i przetarłem je kciukiem i palcem wskazującym. Wstałem z łóżka i poszedłem
do kuchni, gdzie zastałem Ally. Albo raczej rozanieloną, wznoszącą się ponad
ziemią i latającą niczym wesołe ptaki na błękitnym niebie Ally. - Hmm, całkiem niezła metafora Seth –
odezwała się moja podświadomość. – Oh, no wiem w końcu jestem nieprzeciętnie
utalentowany- opowiedziałem. – Powiedziałbym,
że to tylko łud szczęścia – odezwał się drugi Seth. - Wiesz co ? Przymknij
się. Skończyłem rozmowę z moim alter ego i spojrzałem na moją przyjaciółkę.
Powiem szczerze. Jeszcze nigdy podczas całej naszej długiej znajomości nie
widziałem jej tak bardzo nieobecnej a jednocześnie tak szczęśliwej. Siedziała i
jak głupia wpatrywała się w okno uśmiechając się przy tym idiotycznie.
Przetarłem oczy myśląc, ze po prostu śnię. Ale ona nadal się wpatrywała w okno
z rozmarzonym wyrazem twarzy. No nie musi być coś ze mną nie tak. – może powinieneś się uszczypnąć.-
szepnęło moje drugie ja. – Ktoś w ogóle pytał cię o zdanie ? – warknąłem i
widziałem jak drugi Seth podnosi ręce w geście obronnym i znika. Cóż może z tym
szczypaniem to nie głupi pomysł. Uszczypnąłem się ale to też nie pomogło.
Stwierdziłem więc, że najlepszym sposobem będzie nadepnięcie sobie na stopę.
Tak wiec zrobiłem. Nadepnąłem się, ale z całej siły i gdy jednak odczułem ból
zrozumiałem, że jesteśmy w rzeczywistości. Ból był tak silny, że miałem ochotę
walić głową w ścianę za te moje doskonałe pomysły. Spojrzałem na moją
przyjaciółkę, która nadal wpatrywała się w to głupie okno. O co chodzi ? Ja się
pytam i chcę mieć odpowiedź. Ludzie pomocy, bo zaraz zwariuję. Usiadłem
naprzeciwko niej a ona nic. Więc w końcu się wkurzyłem. Przybliżyłem się do
niej i krzyknąłem :
- Hej ziemia do Ally ! – dziewczyna drgnęła i w końcu na mnie spojrzała.
Powinna zacząć się drzeć i już w głowie obmyślać plan jak mnie zabić jednak ona
nadal się uśmiechała.
- Co jest ? – zapytała tylko i wstała. Podeszła do półki na której stał
czajnik i zaczęła napełniać go wodą. Jednak przy tym tak się rozmarzyła, że
woda zaczęła się z niego wylewać. Wstałem i zabrałem jej czajnik a ona z
uśmiechem opadła znów na krzesło przy stole. Pokiwałem głową z politowaniem. Co
się z nią dzieje. Wyjąłem z szafki nad zlewem dwa kubki. Jeden w słonie a drugi
w papugi. Do tego w papugi włożyłem zwykłą czarną torebkę herbaty a co do
drugiego nie byłem pewien, więc się zapytałem
- Owocowa czy zwykła – Ally popatrzyła na mnie jakby mnie pierwszy raz w
życiu widziała i do tego zamiast człowieka byłbym kosmitą. Takim zielonym i z długimi
czułkami.
- Huh ? – zapytała. Gotowało się we mnie. Na usta przywołałem uśmiech rodem
z reklamy i zapytałem mocno przesłodzonym głosem :
- Owocowa czy zwykła ?
- Owocowa – odpowiedziała i znów odwróciła się w stronę okna. Ahh, ciężkie
jest moje życie. Wyjąłem torebkę jej ulubionej owocowej herbaty, czyli malina i
kardamon i włożyłem ją do kubka. Gdy już usłyszałem, że woda w czajniku się
zagotowała zalałem herbatę wrzątkiem. Wyciągnąłem z szuflady małą miseczkę,
którą postawiłem na stole i odwróciłem się do lady gdzie stały kubki z parującą
herbatą. Postawiłem kubek przed Ally, która od razu wyciągnęła torebkę i
wrzuciła do miski a następnie podciągnęła
nogi pod brodę i wzięła kubek w dwie ręce patrząc na jego zawartość.
Swój kubek postawiłem na stole i poczekałem, żeby trochę wystygł. Następnie
wbiłem w nią wyczekujące spojrzenie, którego nie zauważyła, bo nadal wpatrywała
się w to cholerne okno. Odchrząknąłem znacząco na co odwróciła się w moją
stronę. Uniosłem do góry brwi, które mówiły „Więc ?” ona popatrzyła na mnie i
lekko się zaczerwieniła. O Matko Kochana ! lećcie po jakiś długopis i kartkę i
piszcie 25 lisptopada Allyson Mery Stone ZARUMIENIŁA SIĘ ! hahah, gdybym mógł
przybiłbym teraz ze sobą piątkę. Cóż w sumie mogłem więc przybiłem. Mentalnie z
moją podświadomością. Jestem genialny. Ally nadal się rumieniąc zaczęła powoli
opowiadać.
- No, więc jak już wiesz poszłam na to spotkanie i powiem Ci szczerze, że
dobrze zrobiłam. Okazało się, że tym tajemniczym ktosiem od kwiatków jest mój
kolega z uniwerku. Opowiadałam Ci o nim ! – przeszukałem moje wszystkie pudełka
w głowie i zaglądnąłem do pudełka RZECZY MAŁO ISTOTNE a tam zastałem imię Phil.
Faktycznie opowiadała mi o tym , bo on pierwszego dnia na wykładach wylał na
jej bluzkę kawę. Tak, nie lubiłem tego gościa.
- To ten, który wylał na Ciebie kawę ? – zapytałem modląc się w duchu, żeby
nie był to ten patafian.
- Tak, ale to było dawno i od tamtego czasu wiele ze sobą rozmawialiśmy i
jest naprawdę fajny. Spotkaliśmy się pod uniwerkiem i jak go zobaczyłam To
strasznie się zdziwiłam. Powiedział, że od dawna chciał mnie zaprosić na
randkę, ale nie miał odwagi. Dlatego też tak to wykombinował. Potem poszliśmy
do Reckless i zjedliśmy kolację. Było naprawdę fantastycznie. Dostałam od niego
również kwiaty, ale byłam tak strasznie tym wszystkim przejęta, że zapomniałam
ich wziąć z restauracji. To wszystko z tego roztargnienia. Wymieniliśmy się
numerami i Phil odprowadził mnie do domu i powiedział, że musimy się jeszcze
kiedyś spotkać. Było naprawdę magicznie i cudownie – gdy to mówiła znów miała
na twarzy tą rozanieloną minę, a mi zaczęły się cofać zjedzone przed jej
przyjściem chipsy. Wiecie nie myślcie, że się nie cieszyłem oczywiście że się
cieszyłem. Mimo, że może nie widać było tego po mnie. Chodzi mi o to, że jakoś
ten Phil mi coś nie grał. Taki jakiś dziwny jest. – Po prostu się przyznaj cymbale, że zazdrość cię zżera – odezwał
się nieproszony drugi Seth. – Ogarnij się wiesz, że Ally traktujemy jak
siostrę. – opowiedziałem. – Jak sobie
chcesz ślepoto – powiedziała do mnie moja podświadomość i zniknęła w
zakamarkach mojego umysłu. Prawda była taka, że znam Allyson od przedszkola i
traktuję ją jak moją siostrę. Jest dla mnie bardzo ważna i dlatego po prostu
martwię się o nią.
- Czyli mówisz, że było magicznie i cudownie ? – zapytałem
- Oczywiście, a Ty co robiłeś jak ja byłam na spotkaniu. ?- zapytała, aż wstyd
się przyznać, że tak leniuchowałem.
- Jak wyszłaś z galerii poszedłem coś zjeść. Wyjechałem z niej koło 20 i
wróciłem do domu. Potem zacząłem oglądać Transformers obejrzałem 1 część ale na
drugiej zasnąłem i obudziłem się dopiero jak usłyszałem jak wchodziłaś. –
powiedziałem wolałem ukryć moje obżarstwo. Ally uśmiechnęła się i rzekła :
- To co może obejrzymy jakiś film ? – zapytała. Spojrzałem na zegarek. Była
już 24, ale jutro jest niedziela, do kościoła zawsze chodzimy na 12, więc czemu
nie. Pokiwałem potwierdzająco głową, na co moja kompanka się uśmiechnęła.
- Wiesz co, właśnie ostatnio ściągnęłam podobno fajną komedię z Jennifer Aniston i
Emmą Roberts, tylko zapomniałam jaki miała tytuł. Zapowiadała się całkiem
nieźle. – powiedziała, tak coś słyszałem o tej komedii. Z tego co wiem chodziło
o przewóz narkotyków z Meksyku do Stanów. Hmmm może być całkiem niezła.
- Okej. Oglądamy u mnie czy u Ciebie ? – zapytałem na co dziewczyna zrobiła
zamyśloną minę.
- Może u Ciebie. - Poszła do pokoju i za chwilę wróciła wręczając pendriva.-
Masz już tam wszystko powoli włączaj a ja pójdę się przebrać. – pokiwałem głową
i poszedłem do siebie do pokoju. Wszystko przygotowałem. Po jakiś 5 minutach
usłyszałem głos Ally dochodzący z kuchni.
- Seth wiesz może co się stało z paczką chipsów, które kupiłam niedawno ? –
o cholera mam przechlapane. Szybko zatarłem znaki zbrodni, czyli po prostu
papierek po chipsach wrzuciłem do jednej z szuflad w biurku. – Seth ?! –
usłyszałem ponaglenie. Postanowiłem iść w zaparte.
- Nie mam zielonego pojęcia co się z nimi stało ! – odkrzyknąłem – Chodź bo
już wszystko przygotowałem. Za chwilę usłyszałem kroki i Allyson weszła do
pokoju. Okręciłem monitor komputera w naszą stronę i usiadłem koło niej na
łóżku. Ally położyła mi głowę na ramieniu a ja przykryłem nas kocem. Uprzednio
zanim przyszła na ścianie ułożyłem poduszkę, żeby nas nie ziębiła. Film trwał
już dobre 10 minut gdy usłyszałem słowa dziewczyny.
- I tak wiem, że ty zjadłeś te chipsy, ale się nie gniewam. – powiedziała na
co ja tylko się uśmiechnąłem. Tak dobrze mnie znała. Film był dobry, można było
się z niektórych rzeczy pośmiać, jednak widocznie dla Allyson nie był
wystarczająco ciekawy, ponieważ dziewczyna zasnęła. Nie pamiętam kiedy ostatnim
razem obejrzała cały film. Chyba nigdy ! żachnąłem się. Zawsze tak to się
kończyło. A jak chcieliśmy coś obejrzeć i ona proponowała film, ja mówiłem, że
już go oglądaliśmy na co ona posyłała spojrzenie przez wielkie S i wydymając
wargi i zakładając ręce na piersi mówiła, że wcale nie. Na co ja odpowiadałem,
że tak tylko ona tego nie pamięta, bo zasnęła. Na co ona, że to nie możliwe. A
ja oczywiście ustępowałem przez co oglądałem niektóre filmy po milion razy, a
ona nie mogła obejrzeć ich nawet raz, bo po 30 minutach i tak spała.
Wygramoliłem się z łóżka i wziąłem Ally na ręce. Zaniosłem ją do jej pokoju i
położyłem na łóżku. Otworzyła na chwilę oczy a ja się uśmiechnąłem i usłyszałem
tylko
- Obejrzymy innym razem. Dziękuję. – poczym ta poczwarka obróciła się
tyłkiem do mnie, przykryła się kołdrą i poszła spać dalej. Tak oto wygląda
oglądanie filmu z Allyson Mery Stone. Zapamiętujesz już niektóre teksty na
pamięć albo nawet cały scenariusz, a ona nawet nie pamięta tytułu. Popatrzyłem
na nią i wyszedłem z pokoju zamykając cicho drzwi. W sumie to mogłem nimi
trzasnąć. Ale halo, przecież nie jestem bez serca. Więc tego nie zrobiłem.
Zgasiłem światło na korytarzu i poszedłem do mojego pokoju. Wyłączyłem komputer
i okręciłem ekran w dobrą stronę. Na szczęście włącznik światła miałem blisko
łóżka więc uwaliłem się na nim i wyciągając rękę zgasiłem światło. Byłem tak
zmęczony, że nawet nie wiem kiedy odpłynąłem.
kochani, mamy kolejny ! teraz wyjeżdżam więc nie będzie nic nowego. ale 5 i 6 rozdział się piszą. jak tylko wrócę postaram się coś wrzucić. tymczasem trzymajcie się mocno i zostawiajcie komentarze. ! :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz