czwartek, 17 lipca 2014

ROZDZIAŁ 4
Seth’s POV:
Gdzieś koło godziny 19.40 Ally zaczęła się zbierać na to spotkanie ze swoim wielbicielem. Próbowałem wybić jej to z głowy, ale niestety. Ally jest strasznie uparta. Kiedy mówisz jej, że to nie jest najlepszy pomysł uzyskujesz w odpowiedzi spojrzenie przez duże S od Allyson Mery Stone. A kiedy już je otrzymasz najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest uciec gdzie pieprz rośnie. Powiedziałem jej, że ma na siebie uważać i jak coś to jestem pod telefonem. Uściskałem ją i dałem jej buziaka w czoło. Ona pomachała mi na pożegnanie i ruszyła do wyjścia. Martwiłem się o nią. Znamy się od przedszkola i była dla mnie naprawdę ważna. Uznałem jednak, że wie co robi. Jest dorosła i sama o sobie decyduje. Po tym jak Młoda wyszła poszedłem tylko coś zjeść, bo byłem naprawdę niewyobrażalnie głodny i pojechałem samochodem do domu. Wszedłem rozebrałem się i stwierdziłem, że nie mam za bardzo co robić. Poszedłem do kuchni i wyciągnąłem z niej butelkę wody gazowanej. A z szafki ze słodyczami wyciągnąłem chipsy paprykowe. Ej nie patrzcie tak na mnie. Wiem, że niedawno jadłem ale co ja poradę, że chyba mam dwa żołądki jak krowa. No tak wiec pojechało trochę medycyną. Tak to już jest. Poszedłem do siebie do pokoju i stwierdziłem, że obejrzę jakiś film. Zdecydowałem się w końcu, że włączę Transformers pierwsze dwie części. Rozsiadłem się wygodnie na łóżku. Na kolanach położyłem paczkę chipsów a obok łóżka postawiłem butelkę wody.

Nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Obudził mnie odgłos otwieranych i zamykanych drzwi. Spojrzałem na wyświetlacz mojego Iphona. Była już 23. Wytrzeszczyłem oczy i przetarłem je kciukiem i palcem wskazującym. Wstałem z łóżka i poszedłem do kuchni, gdzie zastałem Ally. Albo raczej rozanieloną, wznoszącą się ponad ziemią i latającą niczym wesołe ptaki na błękitnym niebie Ally. - Hmm, całkiem niezła metafora Seth – odezwała się moja podświadomość. – Oh, no wiem w końcu jestem nieprzeciętnie utalentowany- opowiedziałem. – Powiedziałbym, że to tylko łud szczęścia – odezwał się drugi Seth. - Wiesz co ? Przymknij się. Skończyłem rozmowę z moim alter ego i spojrzałem na moją przyjaciółkę. Powiem szczerze. Jeszcze nigdy podczas całej naszej długiej znajomości nie widziałem jej tak bardzo nieobecnej a jednocześnie tak szczęśliwej. Siedziała i jak głupia wpatrywała się w okno uśmiechając się przy tym idiotycznie. Przetarłem oczy myśląc, ze po prostu śnię. Ale ona nadal się wpatrywała w okno z rozmarzonym wyrazem twarzy. No nie musi być coś ze mną nie tak. – może powinieneś się uszczypnąć.- szepnęło moje drugie ja. – Ktoś w ogóle pytał cię o zdanie ? – warknąłem i widziałem jak drugi Seth podnosi ręce w geście obronnym i znika. Cóż może z tym szczypaniem to nie głupi pomysł. Uszczypnąłem się ale to też nie pomogło. Stwierdziłem więc, że najlepszym sposobem będzie nadepnięcie sobie na stopę. Tak wiec zrobiłem. Nadepnąłem się, ale z całej siły i gdy jednak odczułem ból zrozumiałem, że jesteśmy w rzeczywistości. Ból był tak silny, że miałem ochotę walić głową w ścianę za te moje doskonałe pomysły. Spojrzałem na moją przyjaciółkę, która nadal wpatrywała się w to głupie okno. O co chodzi ? Ja się pytam i chcę mieć odpowiedź. Ludzie pomocy, bo zaraz zwariuję. Usiadłem naprzeciwko niej a ona nic. Więc w końcu się wkurzyłem. Przybliżyłem się do niej i krzyknąłem :
- Hej ziemia do Ally ! – dziewczyna drgnęła i w końcu na mnie spojrzała. Powinna zacząć się drzeć i już w głowie obmyślać plan jak mnie zabić jednak ona nadal się uśmiechała.
- Co jest ? – zapytała tylko i wstała. Podeszła do półki na której stał czajnik i zaczęła napełniać go wodą. Jednak przy tym tak się rozmarzyła, że woda zaczęła się z niego wylewać. Wstałem i zabrałem jej czajnik a ona z uśmiechem opadła znów na krzesło przy stole. Pokiwałem głową z politowaniem. Co się z nią dzieje. Wyjąłem z szafki nad zlewem dwa kubki. Jeden w słonie a drugi w papugi. Do tego w papugi włożyłem zwykłą czarną torebkę herbaty a co do drugiego nie byłem pewien, więc się zapytałem
- Owocowa czy zwykła – Ally popatrzyła na mnie jakby mnie pierwszy raz w życiu widziała i do tego zamiast człowieka byłbym kosmitą. Takim zielonym i z długimi czułkami.
- Huh ? – zapytała. Gotowało się we mnie. Na usta przywołałem uśmiech rodem z reklamy i zapytałem mocno przesłodzonym głosem :
- Owocowa czy zwykła ?
- Owocowa – odpowiedziała i znów odwróciła się w stronę okna. Ahh, ciężkie jest moje życie. Wyjąłem torebkę jej ulubionej owocowej herbaty, czyli malina i kardamon i włożyłem ją do kubka. Gdy już usłyszałem, że woda w czajniku się zagotowała zalałem herbatę wrzątkiem. Wyciągnąłem z szuflady małą miseczkę, którą postawiłem na stole i odwróciłem się do lady gdzie stały kubki z parującą herbatą. Postawiłem kubek przed Ally, która od razu wyciągnęła torebkę i wrzuciła do miski a następnie podciągnęła  nogi pod brodę i wzięła kubek w dwie ręce patrząc na jego zawartość. Swój kubek postawiłem na stole i poczekałem, żeby trochę wystygł. Następnie wbiłem w nią wyczekujące spojrzenie, którego nie zauważyła, bo nadal wpatrywała się w to cholerne okno. Odchrząknąłem znacząco na co odwróciła się w moją stronę. Uniosłem do góry brwi, które mówiły „Więc ?” ona popatrzyła na mnie i lekko się zaczerwieniła. O Matko Kochana ! lećcie po jakiś długopis i kartkę i piszcie 25 lisptopada Allyson Mery Stone ZARUMIENIŁA SIĘ ! hahah, gdybym mógł przybiłbym teraz ze sobą piątkę. Cóż w sumie mogłem więc przybiłem. Mentalnie z moją podświadomością. Jestem genialny. Ally nadal się rumieniąc zaczęła powoli opowiadać.
- No, więc jak już wiesz poszłam na to spotkanie i powiem Ci szczerze, że dobrze zrobiłam. Okazało się, że tym tajemniczym ktosiem od kwiatków jest mój kolega z uniwerku. Opowiadałam Ci o nim ! – przeszukałem moje wszystkie pudełka w głowie i zaglądnąłem do pudełka RZECZY MAŁO ISTOTNE a tam zastałem imię Phil. Faktycznie opowiadała mi o tym , bo on pierwszego dnia na wykładach wylał na jej bluzkę kawę. Tak, nie lubiłem tego gościa.
- To ten, który wylał na Ciebie kawę ? – zapytałem modląc się w duchu, żeby nie był to ten patafian.
- Tak, ale to było dawno i od tamtego czasu wiele ze sobą rozmawialiśmy i jest naprawdę fajny. Spotkaliśmy się pod uniwerkiem i jak go zobaczyłam To strasznie się zdziwiłam. Powiedział, że od dawna chciał mnie zaprosić na randkę, ale nie miał odwagi. Dlatego też tak to wykombinował. Potem poszliśmy do Reckless i zjedliśmy kolację. Było naprawdę fantastycznie. Dostałam od niego również kwiaty, ale byłam tak strasznie tym wszystkim przejęta, że zapomniałam ich wziąć z restauracji. To wszystko z tego roztargnienia. Wymieniliśmy się numerami i Phil odprowadził mnie do domu i powiedział, że musimy się jeszcze kiedyś spotkać. Było naprawdę magicznie i cudownie – gdy to mówiła znów miała na twarzy tą rozanieloną minę, a mi zaczęły się cofać zjedzone przed jej przyjściem chipsy. Wiecie nie myślcie, że się nie cieszyłem oczywiście że się cieszyłem. Mimo, że może nie widać było tego po mnie. Chodzi mi o to, że jakoś ten Phil mi coś nie grał. Taki jakiś dziwny jest. – Po prostu się przyznaj cymbale, że zazdrość cię zżera – odezwał się nieproszony drugi Seth. – Ogarnij się wiesz, że Ally traktujemy jak siostrę. – opowiedziałem. – Jak sobie chcesz ślepoto – powiedziała do mnie moja podświadomość i zniknęła w zakamarkach mojego umysłu. Prawda była taka, że znam Allyson od przedszkola i traktuję ją jak moją siostrę. Jest dla mnie bardzo ważna i dlatego po prostu martwię się o nią.
- Czyli mówisz, że było magicznie i cudownie ? – zapytałem
- Oczywiście, a Ty co robiłeś jak ja byłam na spotkaniu. ?- zapytała, aż wstyd się przyznać, że tak leniuchowałem.
- Jak wyszłaś z galerii poszedłem coś zjeść. Wyjechałem z niej koło 20 i wróciłem do domu. Potem zacząłem oglądać Transformers obejrzałem 1 część ale na drugiej zasnąłem i obudziłem się dopiero jak usłyszałem jak wchodziłaś. – powiedziałem wolałem ukryć moje obżarstwo. Ally uśmiechnęła się i rzekła :
- To co może obejrzymy jakiś film ? – zapytała. Spojrzałem na zegarek. Była już 24, ale jutro jest niedziela, do kościoła zawsze chodzimy na 12, więc czemu nie. Pokiwałem potwierdzająco głową, na co moja kompanka się uśmiechnęła.
- Wiesz co, właśnie ostatnio ściągnęłam  podobno fajną komedię z Jennifer Aniston i Emmą Roberts, tylko zapomniałam jaki miała tytuł. Zapowiadała się całkiem nieźle. – powiedziała, tak coś słyszałem o tej komedii. Z tego co wiem chodziło o przewóz narkotyków z Meksyku do Stanów. Hmmm może być całkiem niezła.
- Okej. Oglądamy u mnie czy u Ciebie ? – zapytałem na co dziewczyna zrobiła zamyśloną minę.
- Może u Ciebie. - Poszła do pokoju i za chwilę wróciła wręczając pendriva.- Masz już tam wszystko powoli włączaj a ja pójdę się przebrać. – pokiwałem głową i poszedłem do siebie do pokoju. Wszystko przygotowałem. Po jakiś 5 minutach usłyszałem głos Ally dochodzący z kuchni.
- Seth wiesz może co się stało z paczką chipsów, które kupiłam niedawno ? – o cholera mam przechlapane. Szybko zatarłem znaki zbrodni, czyli po prostu papierek po chipsach wrzuciłem do jednej z szuflad w biurku. – Seth ?! – usłyszałem ponaglenie. Postanowiłem iść w zaparte.
- Nie mam zielonego pojęcia co się z nimi stało ! – odkrzyknąłem – Chodź bo już wszystko przygotowałem. Za chwilę usłyszałem kroki i Allyson weszła do pokoju. Okręciłem monitor komputera w naszą stronę i usiadłem koło niej na łóżku. Ally położyła mi głowę na ramieniu a ja przykryłem nas kocem. Uprzednio zanim przyszła na ścianie ułożyłem poduszkę, żeby nas nie ziębiła. Film trwał już dobre 10 minut gdy usłyszałem słowa dziewczyny.
- I tak wiem, że ty zjadłeś te chipsy, ale się nie gniewam. – powiedziała na co ja tylko się uśmiechnąłem. Tak dobrze mnie znała. Film był dobry, można było się z niektórych rzeczy pośmiać, jednak widocznie dla Allyson nie był wystarczająco ciekawy, ponieważ dziewczyna zasnęła. Nie pamiętam kiedy ostatnim razem obejrzała cały film. Chyba nigdy ! żachnąłem się. Zawsze tak to się kończyło. A jak chcieliśmy coś obejrzeć i ona proponowała film, ja mówiłem, że już go oglądaliśmy na co ona posyłała spojrzenie przez wielkie S i wydymając wargi i zakładając ręce na piersi mówiła, że wcale nie. Na co ja odpowiadałem, że tak tylko ona tego nie pamięta, bo zasnęła. Na co ona, że to nie możliwe. A ja oczywiście ustępowałem przez co oglądałem niektóre filmy po milion razy, a ona nie mogła obejrzeć ich nawet raz, bo po 30 minutach i tak spała. Wygramoliłem się z łóżka i wziąłem Ally na ręce. Zaniosłem ją do jej pokoju i położyłem na łóżku. Otworzyła na chwilę oczy a ja się uśmiechnąłem i usłyszałem tylko
- Obejrzymy innym razem. Dziękuję. – poczym ta poczwarka obróciła się tyłkiem do mnie, przykryła się kołdrą i poszła spać dalej. Tak oto wygląda oglądanie filmu z Allyson Mery Stone. Zapamiętujesz już niektóre teksty na pamięć albo nawet cały scenariusz, a ona nawet nie pamięta tytułu. Popatrzyłem na nią i wyszedłem z pokoju zamykając cicho drzwi. W sumie to mogłem nimi trzasnąć. Ale halo, przecież nie jestem bez serca. Więc tego nie zrobiłem. Zgasiłem światło na korytarzu i poszedłem do mojego pokoju. Wyłączyłem komputer i okręciłem ekran w dobrą stronę. Na szczęście włącznik światła miałem blisko łóżka więc uwaliłem się na nim i wyciągając rękę zgasiłem światło. Byłem tak zmęczony, że nawet nie wiem kiedy odpłynąłem.


kochani, mamy kolejny ! teraz wyjeżdżam więc nie będzie nic nowego. ale 5 i 6 rozdział się piszą. jak tylko wrócę postaram się coś wrzucić. tymczasem trzymajcie się mocno i zostawiajcie komentarze. ! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz