piątek, 22 sierpnia 2014

ROZDZIAŁ 5
Allyson’s POV :
Obudziłam się o 9.30, jednak nie chciało mi się wstawać więc postanowiłam poczytać. Wzięłam się za tą książkę jakiś tydzień temu. Nosi ona tytuł „Gwiazd naszych wina”  autorem jest John Green. Książka opowiada o miłości dwóch chorych na raka nastolatków. Hazel Grace Lancaster i Augustus Waters poznają się na grupie wsparcia. Zaznają odrobiny szczęścia jednak nie trwa to długo, bo szczęście jak wiadomo często ucieka nam z rąk. Na wycieczce w Amsterdamie Augustus wyznaje Hazel, że ma nawrót choroby. Nowotwór zaatakował już wszystkie narządy i nie ma on szans na przeżycie. Gdy skończyłam czytać rozdział zerknęłam na zegarek i okazało się, że jest już 10. Do końca książki zostało mi chyba jeszcze 5 rozdziałów. Coś czuje, że nie będzie tam żadnego happy endu. Wstałam naszykowałam ubrania i poszłam do łazienki się umyć. Umyłam zęby i twarz, następnie wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się w przygotowane wcześniej ubrania, czyli czarne wąskie spodnie i szarą bluzę wciąganą przez głowę. Wyszłam z łazienki, piżamę schowałam do szafy a pościel poskładałam i włożyłam do kufra w wersalce. Dzisiaj była niedziela, więc do kościoła chodziliśmy na 12 a po Mszy jeździliśmy na obiad do rodziców. Jednak nie zawsze, czasami. Pewnie teraz zastanawiacie się dlaczego Seth jedzie ze mną. Po pierwsze to mam serce a po drugie moi rodzice traktują go jak syna, co już mówię chyba po raz milionowy. Wszystko nasiliło się jednak rok temu po wypadku Państwa Lerman. Oczywiście na obiad  zjeżdżał również mój kochany (wyczujcie sarkazm) brat ze swoją żoną Annie. Mój brat miał własną firmę reklamową , w której nie tylko był prezesem ale również copywriterem. Michael jest bardzo kreatywny, ale czasami jego pomysły są niekonwencjonalne. Kiedyś miał zareklamować zakład pogrzebowy, który, o ironio, nazywał się Słoneczko. I wymyślił : Zakład Pogrzebowy Słoneczko u nas wyśpisz się najwygodniej i najtaniej ! nie komentuje tej reklamy. Annie natomiast zajmowała się księgowością w ich wspólnej spółce „Stone and Clark company”. Jest  ona niziutka, bo ma 165 cm a Michael ma  2 metry wzrostu. Annie ma długie kręcone brązowe włosy a jej oczy są bardzo zielone. Rysy twarzy ma bardzo wyraziste, usta ma pełne, które są wręcz malinowe. Naprawdę nie mam pojęcie gdzie mój brat ją znalazł, ale była po prostu piękna. Pamiętam jak ją przyprowadził na kolację, żeby nas poznała. Szczęka mi opadła i musiałam ją zmiotką z podłogi zbierać. Annie jest również dowodem na to że pozory bardzo mylą. Myślałam ze będzie strasznie gburowata, zarozumiała i bardzo pewna siebie. Natomiast jest ona bardzo sympatyczną, ciepłą osobą o bardzo radosnym i optymistycznym podejściu do życia. Bardzo często na naszych spotkaniach rodzinnych opowiada różne kawały i wszyscy turlamy się ze śmiechu. Potrafi rozbawić Michaela tak, że nawet on wyda z siebie donośny śmiech, co jest naprawdę niezwykłe. Mój brat jest przeciwieństwem Annie. Jest strasznie poważny, ma raczej realistyczne podejście do życia i nie umie się tak po prostu pośmiać. Jest za bardzo dojrzały jak na swój wiek. Moi rodzice traktują Annie jak swoją kochaną córkę, oczywiście numer dwa, bo co tu dużo mówić Annie mi nie dorównuje. Ahh ta twoja wrodzona skromność Stone – warknęła moja podświadomość.  W ogóle nie ma tu ani krzty samochwalstwa. Nie nie.  Ale powróćmy do tematu. Mama ją  ubóstwiała , często powtarza, ze nie mogła sobie wyobrazić lepszej synowej.  Zresztą tak samo jak mój tato. Cały czas tylko mówią, że czekają na wnuczka, bo już są starzy i w końcu chcieliby znaleźć sobie jakieś zajęcie. Nie dziwie się im, bo jestem też z tych osób, które nie za bardzo umieją usiedzieć na miejscu. I tak ich podziwiam ze jeszcze nie zwariowali przez ten rok na emeryturze. Miałam wychodzić już z pokoju kiedy rzuciły mi się w oczy czerwone piękne róże. Do mojej głowy od razu napłynęły wspomnienia ze wczorajszego spotkania. Było już ciemno jak na listopad przystało. W około nie było żywej duszy i martwiłam się, że to spotkanie i kwiaty to kolejny głupi pomysł mojego kochanego od siedmiu boleści przyjaciela. Miałam już iść, gdy w oddali dostrzegłam znajomą mi sylwetkę. Gdy przybliżyła się ona do mnie zobaczyłam, że twarz zasłonięta jest podobnym bukietem kwiatów. Nagle z za nich odezwał się głos :
- Cześć – usłyszałam niepewność i zdenerwowanie. Wydawał się on znajomy i zastanawiałam się skąd go znam. Po chwili przyszło olśnienie. Była to pierwsza osoba na uczelni, którą poznałam w dość niezręczny sposób. A mianowicie zostałam wtedy oblana kawą.
- Phil to Ty ? – zapytałam unosząc brwi do góry. Wtedy chłopak odciągnął kwiaty na bok a mi ukazała się zdenerwowana i zakłopotana twarz, mojego kolegi ze studiów.
- Tak, to ja wysłałem ci kwiaty i zaaranżowałem spotkanie. Nie za bardzo wiedziałem jak Cię zaprosić na randkę więc musiałem coś wymyślić. Przepraszam. – powiedział i spuścił głowę w dół. Uśmiechnęłam się, to było strasznie kochane z jego strony, że tak się postarał i wymyślił to w ten sposób.
- Dla mnie te kwiaty, Mój Wielbicielu ? -  zapytałam a on podniósł głowę a jego oczy nie ukrywały zdziwienia. Za bardzo nie wiedział co powiedzieć, więc tylko podał mi kwiaty. – Są piękne ! dziękuję bardzo. – powiedziałam a on pokiwał głową.
- To znaczy, że … że nie gniewasz się na mnie ? – zapytał ze zdziwieniem słyszalnym w głosie. Uśmiechnęłam się i pokiwałam przecząco głową. Na jego twarzy najpierw pojawiło się zaskoczenie a potem radość i wielki uśmiech, który znałam z uczelni.
- Więc ? – zapytałam
- Więc teraz zapraszam Szanowną Koleżankę na kolację do Reckless- powiedział i wyciągnął ramię w moją stronę, które oczywiście przyjęłam. Dalej wieczór upłynął nam cudownie. Phil był bardzo zabawny i miał świetne poczucie humoru. Cały czas opowiadał dowcipy i przywoływał  śmieszne sytuacje z jego życia. Ja też opowiedziałam mu o sobie. Między innymi o tym jak w pierwszej klasie liceum weszłam do klasy na zastępstwie z panem Smithem z okrzykiem „ A co się tu dzieje ?!”, bo nie wiedziałam, że nauczyciel był już w  klasie. Oraz wiele innych zabawnych sytuacji, które znają tylko moi najbliżsi. Rozmawiało nam się bardzo dobrze, co wcale nie było dziwne skoro mieliśmy te same zainteresowania. Phil opowiadał o swoich planach na przyszłość oraz o rodzinie. Dowiedziałam się, że rodzice Phila się rozwiedli a on mieszka z mamą i siostrą - Molly. Od rozwodu nie miał kontaktu z ojcem, nawet jego mama nie wie co się z nim dzieje. Współczułam mu, bo jaki ojciec może tak po prostu zerwać kontakt z dziećmi. To niesprawiedliwe. Siostra Phila jest tylko 2 lata od nas młodsza i chce iść na medycynę. Myślę, że znalazłaby wspólny język z Sethem. Po kolacji, byłam tak roztargniona, że zapomniałam wziąć bukietu z restauracji. Phil odprowadził mnie pod dom i wymieniliśmy się numerami a on obiecał, że następnym razem zaprosi mnie już bez żadnych podchodów. To było naprawdę cudowne spotkanie. Byłam strasznie zmęczona, gdy wróciłam do domu. Seth wytykał mi, ze byłam rozmarzona i uśmiechałam się jak głupia do wszystkiego, ale jakoś mało mnie to obchodziło. Do tego ten wredny patafian zeżarł moje chipsy paprykowe. Ponieważ akurat dzisiaj miałam dzień dobroci dla zwierząt to nie zakopałam go żywcem w jakiejś zapomnianej części miasta. Poszliśmy oglądać film ale niestety moje powieki były tak ciężkie, ze nie mogłam obejrzeć go do końca. Obudziłam się dopiero wtedy kiedy Seth kładł mnie do łóżka. Zdążyłam powiedzieć, że obejrzymy film potem i że mu dziękuję po czym odwróciłam się do niego tyłem i poszłam spać. Z zamyślenia wyrwał mnie krzyk, który pochodził z kuchni. Nie powiedziałabym, że ten krzyk był godny faceta, bo brzmiał raczej jakby mała dziewczynka się przewróciła, ale to tak na marginesie. Wbiegłam tam i zastałam Setha z ręką pod zimną wodą. Podniosłam brwi ze zdziwienia. 


wiem , wiem. nie było mnie bardzo długo, ale nie miałam w ogóle weny. bardzo chciałam coś napisać, już miałam pomysł siadam do kompa i otwierałam Worda żeby coś napisać i pustka. bardzo mi przykro. mam nadzieje. że rozdział się wam spodoba, krótki, bo krótki. ale odwdzięczę się 6. kocham was i proszę o zostawianie komentarzy :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz