środa, 16 lipca 2014

ROZDZIAŁ 3
Było tak spokojnie i cicho, nadal przebywałam w krainie snów. Jednak długo to nie potrwało, bo usłyszałam jak ktoś z impetem wparował do mojego pokoju po drodze terroryzując moją biedną ścianę za drzwiami. Wiedziałam, że Seth jak wczoraj usłyszał, że idziemy do kina, to nie da mi spokoju, więc za bardzo nie zdziwiłam się kiedy w brutalny sposób ściągnął ze mnie kołdrę. Przygotowana na taką okoliczność. Szybko spod poduszki wyciągnęłam koc i się nim okryłam. Seth widząc to wydał z siebie tylko zirytowane prychnięcie i wyszedł z pokoju ładując mi kołdrę na głowę. Co za nie ogarnięty dzieciak. Z kim ja muszę mieszkać?! Poprawiłam kołdrę i odpłynęłam. Jednak jak można było spodziewać się po tym grzybie długo mój spokój nie potrwał. Za chwilę usłyszałam ciche kroki, ale nigdy nie spodziewałam się, że może zrobić coś takiego, co zrobił w tej chwili. Zakradł się pod moje łóżko, chyba myśląc, że go nie słyszę i za chwilę poczułam na twarzy jakieś kropelki, pewnie myślał, że jak zmoczy sobie ręce wodą to nagle w magiczny i niepowtarzalny sposób wstanę. Cóż  Seth zna mnie już strasznie długo, więc wie, że jestem strasznym śpiochem i często mi to wypomina. Tak jak sądziłam nie poddał się i po chwili byłam już cała mokrusieńka i zmarznięta, bo wylał na mnie całą miskę zimnej wody. Jak poparzona, wyczujcie ten sarkazm, wyskoczyłam z łóżka i zaczęłam się trząść. Spojrzałam na niego z chęcią mordu w oczach. W tamtej chwili jedyną rzeczą jaką chciałabym zrobić to po prostu ukręcić mu ten jego pusty wielgachny łeb. A ten stoi taki z siebie zadowolony z pustą miską w ręce i oczywiście cały czerwony, bo stara się być poważny. Ups, chyba coś mu nie wychodzi. Miałam ochotę doskoczyć do niego i tak kilkadziesiąt razy natłuc mu tą miską w łeb, chociaż wiem, że to i tak nic nie da bo on nic tam w głowie nie ma. Zastukasz a echo się odezwie. Jednak wiem, że największą satysfakcją dla niego byłoby gdybym właśnie w tej chwili zaczęła wydzierać się jak nienormalna i się jąkać. Dlatego też pokonałam całą moją złość i zmieniałam mordercze spojrzenie na tak przyjazne jakie się tylko dało.
- Ah, nie ma to jak orzeźwiająca pobudka o 10, jesteś kochany. – powiedziałam przesłodzonym tonem i już na jego twarzy  nie było zadowolenia, tylko zdezorientowanie a miska o mało co nie upadła mu na podłogę. Gdybym mogła właśnie w tej chwili przybiłabym sobie piątkę. 1:0 Seth. Wyminęłam Setha, który nadal rozkminiał to co się przed chwilą stało i podeszłam do szafy. Wyjęłam świeża bieliznę oraz białą koszulę na ramiączkach, szmaragdowy sweter z rękawem ¾  i czarne wąskie spodnie. Wychodząc tylko słyszałam : Co jest ?! Może jest chora ?! Tak to z pewnością jakaś dziwna odmiana choroby, której nikt jeszcze nie za. Pokręciłam głową z politowaniem i poszłam do łazienki. Moja cała złość minęła, nie chciałam psuć sobie naszego wyjścia do kina i zakupów, więc tak było lepiej. Spojrzałam na siebie w lusterku i przyznam, że nie było tak źle oprócz tego, że piżama była cała przemoczona a włosy mokre jakbym dopiero co brała prysznic. Odetchnęłam spokojnie i wzięłam szczoteczkę. Umyłam twarz i zęby następnie wzięłam szybki prysznic i starannie wytarłam włosy. Stwierdziłam, że nie opłaca mi się ich suszyć więc tylko je przeczesałam a grzywkę spięłam. Ubrałam się we wcześniej przygotowane ubrania i wyszłam z łazienki. Przez to całe zamieszanie nawet nie zauważyłam, że Seth był już wyszykowany i właśnie …. O matko czy ja dobrze widzę, że Seth nam robi śniadanie. Jej coś tu jest zdrowo nie w porządku, ale stwierdziłam, że na razie nie będę się tym przejmować. Poszłam do siebie do pokoju i schowałam piżamę do szafy. Podeszłam do mojego łóżka i wzięłam kołdrę, która była trochę przemoczona, i przewiesiłam przez fotel. Mam nadzieję, że wyschnie. Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni. Stanęłam jak wryta, kiedy zobaczyłam rozłożone talerze, herbatę w dzbanuszku ( jestem straszną herbaciarą i mogłabym na okrągło pić herbatę ) i jajecznicę w misce, ładnie pokrojonego pomidora i rzodkiewki. Normalnie szczękę musiałam zbierać z podłogi, żeby tylko Seth nie zauważył tego zdziwienia. Jednak było za późno i uśmiechnął się do mnie triumfalnie.
- I co kopara Ci opadła. Ha, jednak potrafię być jeszcze lepszy i cudowniejszy niż jestem. Nie dość, że przystojny to jeszcze taki ze mnie kucharz – powiedział i dumnie wypiął pierś. Miałam ochotę się pacnąć w głowę, najlepiej krzesłem. Trzeba było zachować powagę a nie. Dobra jakoś wybrniemy. Tylko wdech i wydech.
- I do tego cholernie skromny. A i tak jeszcze zapytam gdzie ty jesteś przystojny, bo jakoś nie widzę. – powiedziałam i wiedziałam, że troszkę się uspokoi. Uśmiech znikał mu z twarzy, ale dobry humor na szczęście nie uleciał. Zaczęliśmy jeść śniadanie, a Seth chciał ze mnie wyciągnąć na jaki film idziemy. Jednak byłam nie ugięta i trzymałam  język za zębami, na co Seth zachował się bardzo męsko i po prostu walnął focha. Jak ja z nim wytrzymam to sama nie wiem. Z nadal naburmuszonym Sethem ubraliśmy się ciepło, ponieważ termometr na zewnątrz pokazywał 0 stopni i ruszyliśmy do samochodu Setha.  Obrażony chłopak rzucił mi kluczyki do auta, które zręcznie złapałam i wsiadł na miejsce pasażera. Pokręciłam tylko głową z politowaniem i przybrałam sztuczny, przesłodzony uśmiech na twarz. Otworzyłam drzwi i wsiadłam do jaskini lwa, który najwyraźniej miał nieudane polowanie, bo wgapiał się w szybę samochodu. Wytrzymasz Ally, powtarzałam sobie. Po około 30 minutowej jeździe byliśmy już pod galerią STARS. Zaparkowałam auto na poziemnym parkingu blisko wejścia. Spojrzałam na zegarek, była 12.45. hmm nawet szybko się wyrobiliśmy. Ruszyliśmy do windy, która znajdowała się w korytarzu niedaleko wejścia. Wybrałam 2 piętro, bo właśnie tam znajdowało się kino. W windzie byliśmy sami, więc postanowiłam zetrzeć tą naburmuszoną minę z twarzy mojego kochanego ( wyczujcie ten sarkazm ) kompana.
- Hej nie chciałam psuć ci niespodzianki, bo jakbyś się dowiedział, że idziemy na ten film to nie mógł byś po nocach spać, a nie mogłam pozwolić na to abyś znów zarwał noc.  Mam nadzieję, że w końcu przestaniesz się zachowywać jak dziecko, któremu mama właśnie odmówiła kupna loda i w końcu twój dobry humor wróci bo jak nie, to sama obmyślę plan jak zmienić twoje dotychczasowe życie w życie które wg nie będzie go przypominać. Przecież wiesz, że jak już coś obiecuje to zawsze słowa…-  nie dokończyłam bo Seth po prostu mnie przytulił i wiedziałam , że domyślił się na jaki film idziemy, albo po prostu chciał, żebym się zamknęła. No cóż prawda jest taka, że mam zepsuty filtr i nie do końca kontroluję się z mówieniem. Jak się stresuje, czy coś podobnego, gadam co mi ślina na język przyniesie. Po prostu prawie taaaakie monologi, że to aż cud, że Seth wg jeszcze się ze mną zadaje.
- Uffff, dobrze, że się przymknęłaś , bo już powoli zacząłem obmyślać plan , jak cię zakneblować. Na serio idziemy na Iron Man 3 ?! – w jego oczach tańczyły iskierki szczęścia i na ten widok nie mogłam się nie uśmiechnąć. Widząc to jeszcze mocniej mnie przytulił i powiedział – jesteś najlepszą przyjaciółką jaką mam. ! – zaśmiałam się . byliśmy już na piętrze wiec wyszliśmy z windy i skierowaliśmy się w stronę kina.
- Najlepszą bo jedyną, która jest na tyle głupia, żeby kolegować się z kimś takim jak ty – powiedziałam na co on zamiast się obrazić uśmiechnął się.
- Tak tylko Ty jesteś w stanie znieść mój widok i nie dostać przy nim ataku zazdrości, bo inni po prostu nie mogą na mnie patrzeć, bo olśniewa ich mój widok i zachwyca mój charakter – powiedział a ja wybuchnę łam niekontrolowanym śmiechem. Ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę. W myślach wręcz widziałam jak robią facepalma. Ale cóż ta wrodzona skromność (sarkazm jak stąd do wnętrza ziemi !!! ) mojego przyjaciela aż biła w oczy rażącym światłem.
- Oj Panie Rozdęte Ego niedługo nie pomieścisz się na tej planecie mając tak wielkie mniemanie o sobie. I przez to, że znam cię tak długo wiem, że większość z tych rzeczy w ogóle nie jest prawdziwa. Większość osób po kilku chwilach z tobą albo przyłożyłaby ci książką, albo po prostu uciekła.  Ja się już uodporniłam i dlatego mogę z Tobą tak długo wytrzymać. – uśmiechnęłam się słodko. Doszliśmy już do kas w kinie i powiedziałam, że miałam rezerwacje  na 13 na nazwisko Stone na Iron Man 3. Pani wydała mi bilety i powiedziała, że płacimy około 20 dolców. Byliśmy na szczęście wcześniej więc zdążyliśmy wziąć jeszcze duży popcorn i dwie cole zanim udaliśmy się do Sali. Widziałam jak Sethowi rozbłysły oczy na początku filmu. Czekał na niego długo i cały czas powtarzał, że jak tylko wejdzie do kin to on leci prosto na premierę. Niestety nie mógł być na premierze, bo wyglądał wtedy jak zombiak i straszył ludzi mijanych przez niego na drodze a poza tym za bardzo był zajęty nauką na kolokwium. Dlatego bardzo się cieszyłam, widząc jego szczęście.

Seans  trwał gdzieś około 2 godzin więc  jak wyszliśmy było gdzieś za dwadzieścia czwarta. Film był naprawdę dobry. Przyjemnie było patrzeć jak Seth cały czas opowiadał o filmie bardzo śmiesznie przy tym gestykulując. Jego entuzjazm nie miał końca. Jednak moje myśli zaprzątał teraz mój tajemniczy wielbiciel, z którym miałam się spotkać dzisiaj pod moimi uniwerkiem. Szczerze ? Zżerałam mnie cholerna ciekawość kim jest ten ktosiek. Oczywiście miałam straszne wątpliwości przed tym spotkaniem. Tyle się teraz słyszy o morderstwach i gwałtach a ja idę na spotkanie z jakimś kolesiem, którego nie znam a który wręcz nie może się doczekać spotkania ze mną. Trzeba być nieźle walniętym, żeby na serio pójść na to spotkanie. Gratuluje wysokiego poziomu inteligencji Ally na pewno nadajesz się na prawnika – warknęła moja zdradliwa podświadomość. Ostatnio dość często z nią gadam. To przez to, że nie jesteś zdrowa na umyśle. – zaśmiało się moje alter ego. – dobra dosyć ! ugh ona potrafi być serio wkurzająca. Z zamyślenia wyrwał mnie nie kto inny jak oczywiście Seth, który zauważył, że nie odpowiadam na to co do mnie mówił, więc wpadł na genialny pomysł. A mianowicie popchnął mnie na wielką donicę z kwiatami o którą o mało co się nie zabiłam. Ten nieogarnięty patafian miał tak zadowoloną z siebie minę, że miałam ochotę przybić mu piątkę, ale krzesłem i to w twarz. I pomyśleć, ze takie cymbały dostają się na medycynę. Serio współczuję jego przyszłym pacjentom. Podeszłam do tego , pożal się Boże, gorszego gatunku człowieka i rzuciłam mu spojrzenie przed duże S. Mówiło ono „ I czego szczerzysz mordę cymbale ?! ” Widząc to spojrzenie zamiast przestać się śmiać on zaczął zanosić się śmiechem jeszcze bardziej. Wydęłam dolną wargę i założyłam ręce na piersi. Ludzie zaczęli się na nas patrzeć i kręcić głowami z politowaniem. Doskonale ich rozumiałam. Rzucałam im spojrzenie mówiące „Widzicie co ja muszę przeżywać ?”  Miałam już dość jego zachowania więc nie patrząc na nic uderzyłam go mocno w ramię. Przestał się śmiać i przesadnie potarł ramię. Ha, czyli jednak boli ! A zawsze mówił, że ja nie biję tylko łaskoczę. I dobrze niech boli ! Uśmiechnęłam się tryumfalnie i już miałam odejść zarzucając włosami kiedy pociągnął mnie za nadgarstek i obrócił do siebie. Nadal udawałam, że jestem zła. No co ?! Niech sobie nie myśli, że tak łatwo to załatwi.
- No nie dąsaj się już ty dąsaczu. Przyznaj, że choć trochę to było śmieszne – powiedział i się uśmiechnął – Twoja mina była bezcenna. Dosłownie wyglądałaś jakbyś zobaczyła Duszka Kacperka. – na to porównanie się uśmiechnęłam. Jak byliśmy mali czasami oglądaliśmy tą kreskówkę. Widząc mój uśmiech wiedział o czym myślę i też się uśmiechnął.
- Dobra dąsaczu, chodźmy zrobić jakieś zakupy. Może wtedy przejdzie Ci ta jędzowatość – powiedział i widziałam jak stara się ukryć wybuch śmiechu. Popatrzyłam na niego i już miałam w głowie ułożoną ciętą ripostę.
- Mi przejdzie moja jędzowatość jak tobie przejdzie Twoje przechwalanie. Oboje wiemy, ze to nigdy nie nastąpi, więc nie widzę sensu, aby dalej prowadzić tą nie konstruktywną konwersację. – popatrzyłam na Setha, który położył swoje ramię na moim i zauważyłam jak z uśmiechem kręci głową.
- Dobra, dobra poddaję się. – powiedział. Ha mamy 2;0. Tę bitwę wygrałam. Ale zobaczymy kto wygra wojnę. Nie ma żadnej wojny ty wariatko – odezwała się moja podświadomość.- po prostu dał ci wygrać bo miał już dość użerania się z tobą – warknęła. – dobra zamknij się- odpowiedziałam. Ruszyliśmy w stronę sklepów.


i oto właśnie mamy już 3 rozdział. wena wraca, choć pewnie znów za chwilę zniknie i będzie posucha, ale jakoś damy radę. !
buziaki :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz