poniedziałek, 10 marca 2014

PROLOG

PROLOG
Często mówimy, że szczęście nam uciekło, ale prawda jest taka, że jesteśmy strasznymi ślepcami. Nasze szczęście w wielu przypadkach jest na wyciągnięcie ręki. Tylko czasami jesteśmy do niego tak bardzo przywiązani, że stało się ono dla nas codziennością. Dopiero wtedy kiedy je stracimy dowiadujemy się, że to było właśnie to. Moje szczęście ma niecałe 170 wzrostu, ma długie czarne włosy oraz piękne błękitne oczy, w których czają się tak dobrze mi znane iskierki. Moje szczęście ma na imię Ally i często potrafi być też strasznym wrzodem na tyłku oraz złośliwą jędzą.
- Ej, ej nie przesadzaj ! – zapomniałem dodać, że nie umie też trzymać języka za zębami i często jest strasznie przemądrzałe. Jednak te wady sprawiają, że zamiast kochać ją mniej kocham ją jeszcze mocniej. Bez niej, moje życie byłoby strasznie nudne i szare. I przez pewien okres czasu takie właśnie było. I wiecie co ? To był najgorszy czas mojego życia. Ta historia może być całkiem zwyczajna, przeżyło ją pewnie milion innych ludzi, ale dla mnie jest ona wyjątkowa. Pokazuje jak często przez niedomówienia komplikujemy sprawy, które w ogóle nie są skomplikowane. Jak często dwójka ludzi musi najpierw ostro się pokłócić, odejść od siebie, by zrozumieć co tak naprawdę czują. Zapraszam, więc na przygodę pełną radości, uśmiechu, złośliwości, ironii, smutku. Zapraszam na naszą historię.


Rozdział 1 jeszcze się pisze. Czekajcie cierpliwie. BUŹKA :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz