ROZDZIAŁ 14
Seth
Wczoraj
uczyłem się z Ally rzeczy, których kompletnie nie kumałem, ale ponieważ tak
mnie prosiła nie mogłem odmówić. Poszliśmy spać dobrze po drugiej wypijając po
drodze chyba z 3 kawy. Na szczęście Al pamiętała dużo z wykładów, co bardzo
przyspieszyło naukę. Obudziłem się dzisiaj koło 8, czyli miałem jeszcze dobrze
ponad godzinę do zajęć. Był piątek więc zajęcia zaczynałem wcześniej i
kończyłem tez, bo odwołali nam trzy ostatnie wykłady. Poszedłem do kuchni,
wlałem wody do czajnika i zagotowałem. Ally miała zajęcia na 9, więc poszedłem
ją obudzić. Wszedłem do pokoju i zobaczyłem rozwaloną na całym łóżku i z kołdrą
na głowie moją przyjaciółkę. Zaśmiałem się na ten widok. Z reguły śpi przez
cała noc na prawym boku, jednak kiedy jest bardzo zmęczona rozwala się jak nie
wiem. Ściągnąłem jej kołdrę z głowy i delikatnie potrząsnąłem. Natychmiast
otworzyła oczy.
- Mamo, ja
wcale nie śpię, a to że mam na sobie ubrania nie sugeruje że byłam wczoraj na imprezie do nocy i teraz nie mogę wstać do
szkoły. –powiedziała, na jednym wdechu.
Nie wytrzymałem i wybuchnąłem takim nienormalnym śmiechem, że aż musiałem
usiąść żeby powrócić do wrodzonej czynności oddychania. Ally nie do końca
rozbudzona patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem, jakbym co najmniej zamienił się w
krasnala. Uspokoiłem oddech i samego siebie, co było niezwykle trudne. I
powiedziałem :
- Po
pierwsze nie jestem Twoją mamą, wiem tak samo piękny, jednak młodszy model.
Niestety brakuje mi kilku, dość istotnych szczegółów żeby nią być. Po drugie,
jeśli tak mają wyglądać imprezy do rana, to nie pisze się na nie. Po trzecie i
ostatnie wstawaj, bo musisz się szykować. Przypominam, że piszesz test. – nie
wiem, czy nie podałem za dużo informacji na raz, bo nadal za bardzo nie
ogarniała o co chodzi. Patrzyła się na mnie i nic nie robiła. Przetarła oczy
kostkami dłoni i ziewnęła. Otworzyła oczy i nagle rozszerzyły jej się źrenice.
Zaczęła nimi nerwowo poruszać w prawo i w lewo. Wyskoczyła z łóżka, dopadła
telefon i sprawdziła godzinę. Odetchnęła cicho i uspokoiła oddech.
- Cholera,
wystraszyłam się, że zaspałam na test. Byłam wczoraj taka zmęczona, że nawet
nie wiem kiedy zasnęłam. Przepraszam, że tak Cię wykorzystała. – powiedziała i
podeszła do mnie. Ściągnęła moje łokcie z moich kolan i sama się na nie
wtarabaniła i przytuliła do mnie. Było to dla nas tak naturalne zachowanie, że
nie przeszkadzało nam to. Bezwiednie otoczyłem jej talie ramionami a moją głowę
oparłem o jej bark. Z przyzwyczajenia wtuliłem nos w jej włosy. Czułem, że ona
się powoli odpręża, czuje się bezpieczna i nie denerwuje się niczym. Ja czułem,
że jestem na dobrym miejscu. Że to właśnie ja powinienem sprawiać, żeby czuła
się bezpieczna. Ja powinienem ją rozśmieszać i sprawiać , że czuje się kochana.
Chciałem czegoś prawdziwego, wyjątkowego i równocześnie nierealnego. Z drugiej
nie chciałem niszczyć tego co jest między nami. Chciałem być blisko niej, nawet
jeśli to oznaczało bycie tylko jej przyjacielem. Ally poruszyła się i spojrzała
mi prosto w oczy. Jej intensywne błękitne spojrzenie sprawiało, że czułem się
niemal jak skanowany przez najlepszy skaner. W jej tęczówkach tańczyły wesołe
iskierki. Uśmiechnęła się promiennie. Położyła rękę na moim karku i delikatnie
go głaskała. – Wiesz, chyba pierwszy raz czuję się tak dobrze przygotowana.
Pewnie wszystko dzięki Tobie – powiedziała , cmoknęła mnie w policzek i szybko
wstała z moich kolan. Pobiegła do łazienki a ja poszedłem do kuchni robić nam
śniadanie. Po 15 minutach wyszła z łazienki. Miała na sobie czarne jeansy z
lekko podwiniętymi nogawkami, białą bluzkę trochę rozkloszowaną na dole. Włosy
miała upięte w koka, praktycznie na czubku głowy. Wyglądała normalnie, a ja
uważałem ją jako 8 cud świata. Tak się zapatrzyłem, że o mało co nie
przypaliłem jajek na patelni. Usiadła na krzesełku i patrzyła przez okno,
podgryzając rzodkiewkę. Włożyłem jej na talerz jajko, ona wzięła chleb i
posmarowała go grubo masłem, tak jak lubiła. Ja osobiście chyba zwymiotowałbym
po takiej dawce tłuszczu no, ale. Zjedliśmy w spokoju śniadanie, trochę
powtórzyliśmy i pojechaliśmy na uczelnie. Zanim Ally poszła do swojej części
przytuliła się mocno do mnie a ja odwzajemniłem jej uścisk i pocałowałem w
głowę, na znak, że wierzę w nią . Odsunąłem ją od siebie i wziąłem jej twarz w
dłonie. Popatrzyłem jej głęboko w oczy uśmiechnąłem się.
- Hej,
poradzisz sobie. Jesteś mądrą dziewczynką, a poza tym tyle godzin nauki nie
może pójść na marne. – odwzajemniła uśmiech, dałem je buziaka w czoło. Odsunęła
się i poszła. Po paru krokach odwróciła się, a ja jej pomachałem i pokazałem
jej kciuk. Zaśmiała się i przesłała mi buziaka w powietrzu. Udałem, że go łapie
i przycisnąłem rękę do policzka, zaśmiała się i pobiegła do budynku. Poradzisz
sobie, wierzę w Ciebie powiedziałem w myślach i poszedłem na swoje zajęcia.
Wyszedłem z sali
i cieszyłem się jak głupi, że na dziś męczarnia się skończyła. Przed moją
kochaną przyjaciółką jeszcze jakieś 45 minut czarnej rozpaczy. Uśmiechałem się
jak głupi, wiedząc, że Al teraz siedzi i zapewne nudzi się jak mops. Był
dzisiaj nadzwyczaj piękny, słoneczny dzień. Zaniosłem torbę do samochodu i
założyłem okulary na nos. Następnie udałem się na trawnik koło naszego
uniwersytetu. Na środku niego stał duży dąb, który dawał sporo cienia.
Usadowiłem się pod nim i cieszyłem lekkim wietrzykiem, który owiewał moją twarz.
Moje nogi niestety wystawały poza cień rzucany przez drzewo, a moje czarne
jeansy nie poprawiały sytuacji. Czułem się tak , jakby toś mnie wsadził do
sauny, ale z drugiej strony było to przyjemne. Siedziałem tak już jakiś czas i
cieszyłem się tym piękny dniem, kiedy odezwał się mój telefon. Wyciągnąłem go z
kieszeni i na mojej twarzy pojawił się niekontrolowany uśmiech. Dostałem
wiadomość, od mojej kochanej Jędzy. Treść była taka :
Ally : Leniu !
Ja: Ty się lepiej ucz,
a nie przez okno patrzysz !
Ally : Mówi mądrala,
która wygrzewa się na słoneczku i ma wszystko gdzieś
Ja : Nie każdy ma tyle
szczęścia, co ja :D
Ally : Nienawidzę Cię z
całego serca…
Ja : Wiem , że tak nie
jest. Kochasz mnie do szaleństwa… XD
Ally : Z kim ja muszę
mieszkać ? Za co, pytam się, za co ?!
Ja : Za życia !
Ally : Mam nadzieję, że
szybko kogoś znajdziesz i się
wyprowadzisz ! Z pozdrowieniami Najlepsza Przyjaciółka na świecie !
Ja : Mam nadzieję, że
jak najszybciej wymyślą lek na jędzowatość, wtedy kupie Ci od razu cały wagon,
a może nawet ciężarówkę ! Z pozdrowieniami Najlepszy Przyjaciel na świecie !
Ally : Współczuję
Twojej przyszłej Żonie xoxoxo
Ja : A ja Twojemu
przyszłemu mężowi ! xoxoxo
Ally : Wypchaj się
dżemem !
Ja : Wow, to była
najlepsza riposta jaką słyszałem ! Hahahahaha !
Ally : Haha, tak się
uśmiałam, że aż mi buty spadły !
Ja : Matko ! Lepiej je
załóż, bo wszyscy tam zaraz się uduszą !
Ally : Foch Forever z
przytupem, melodyjką , bąbelkami i wszystkim innym !
Ja : Jaka groźna !
Ally : Nie masz już
przyjaciółki !
Ja : Czy odzyskam
przyjaciółkę, kiedy powiem, że idziemy dzisiaj na obiad do Reckless, a potem na
koncert zespołu garażowego mojego kumpla ? xoxoxo
Ally : A czy
kiedykolwiek ją straciłeś ? Nie przypominam sobie tego xd
Ja : Ale ściemniara !
Ally : Też Cię Kocham !
Ja : Słuchaj na
wykładzie, zostało Ci 15 min, zaraz się widzimy !
Ally : ok !
Schowałem
telefon do kieszeni i nadal cieszyłem się piękną pogodą. Mam nadzieję, że Ally
spodoba się kapela mojego kumpla. Martin, kolega z liceum z drużyny
footbollowej , zadzwonił do mnie i powiedział, że jeśli chce to mogę wpaść na
koncert jego zespołu. Zawsze powtarzał, że marzy o karierze muzyka a nie
sportowca. Footboll był pasją jego taty i dlatego uczęszczał na treningi.
Koncert odbywał się w barze Millenium. To było jakieś 2 przecznice dalej od
Reckless. Zaplanowałem nam już cały wieczór. Najpierw zabiorę Al do naszej
starej knajpki, niestety jest to fast food, ale najlepszy na świecie. W końcu jakoś
normalnie spędzimy czas, jak za dawnych czasów. A ten koncert ma tylko nam
umilić czas i zrelaksować po ciężkim tygodniu pracy. Siedziałem i już
wyobrażałem sobie minę Ally jak stoi pod sceną i krzyczy, albo śpiewa razem z
wokalistą. Cała Stone też ma dobry głos i do tego świetnie się rusza, ale i tak
nigdy nie spróbuje czegoś zrobić z tym talentem. Woli ubrać togę i bronić
jakiegoś gościa, który najprawdopodobniej jest winny. Nuda, mówię wam. – Za to Ty będziesz miał super pracę, serio
– odezwała się moja podświadomość, z którą już dawno nie rozmawiałem. - No oczywiście ! – powiedziałem. – Tak nie ma nic lepszego jak oglądać cudze klatki piersiowe od środka
! Tyle krwi mniam pycha ! – powiedział drugi Seth z w ogóle nie wyczuwalną
ironią. Pokręciłem głową i odwróciłem się od niego. Po chwili zniknął. Znów
zanurzyłem się w marzeniach, kiedy poczułem, że ktoś koło mnie siada i opiera
głowę na moim ramieniu. Zaraz dotarł do moich nozdrzy charakterystyczny zapach
magnolii. Nie musiałem się nawet zastanawiać kto to. Moja ręka od razu owinęła
się wokół jej talii i nadal spokojnie leżałem . Po chwili usłyszałem ciche
westchnienie.
- Jak tam
test ? – zapytałem i popatrzyłem na Ally czekając na dobrą wiadomość, nie po to
trudziłem się razem z nią, nie po to poszedłem spać tak późno, musiało pójść
jej wspaniale.
- Wiesz,
chyba jednak nie zaliczę tego …. – powiedziała a ja natychmiast się podniosłem
i popatrzyłem na nią.
- Jak to ?
Przecież jak Cię pytałem umiałaś wszystko bez zająknięcia. Co się stało ? –
wyrzucałem z siebie bardzo zdenerwowany.
- Nie dałeś
mi dokończyć ! Chyba jednak nie zaliczę tego tylko na 3, poszło mi o wiele,
wiele lepiej! – powiedziała a mi kamień spadł z serca. Natomiast ona uśmiechnęła się widząc ulgę na mojej twarzy. –
To co zbieramy się ? – zapytała, a ja pokiwałem głową. Podnieśliśmy się z
trawy, cieszyłem się jak głupi na nasze dzisiejsze wyjście. Będzie jak za
starych dobrych czasów, kiedy martwiliśmy się tylko o to, z kim pójdziemy na
bal, albo czy dostaniemy się ja do drużyny koszykarskiej a Ally do
cheerlederek. Ten wieczór będzie sto razy lepszy niż jakikolwiek inny spędzony
z niewłaściwą osobą. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.
wiem, długo mnie nie było, nawał nauki, serio, poprawianie ocen, niedługo dojdzie jeszcze prawko i tak dalej, dlatego rozdziały będą dodawane rzadziej. i podzielone raczej na dwie części. wytrzymajcie, do później
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz