wtorek, 26 maja 2015


ROZDZIAŁ 14

Seth

Wczoraj uczyłem się z Ally rzeczy, których kompletnie nie kumałem, ale ponieważ tak mnie prosiła nie mogłem odmówić. Poszliśmy spać dobrze po drugiej wypijając po drodze chyba z 3 kawy. Na szczęście Al pamiętała dużo z wykładów, co bardzo przyspieszyło naukę. Obudziłem się dzisiaj koło 8, czyli miałem jeszcze dobrze ponad godzinę do zajęć. Był piątek więc zajęcia zaczynałem wcześniej i kończyłem tez, bo odwołali nam trzy ostatnie wykłady. Poszedłem do kuchni, wlałem wody do czajnika i zagotowałem. Ally miała zajęcia na 9, więc poszedłem ją obudzić. Wszedłem do pokoju i zobaczyłem rozwaloną na całym łóżku i z kołdrą na głowie moją przyjaciółkę. Zaśmiałem się na ten widok. Z reguły śpi przez cała noc na prawym boku, jednak kiedy jest bardzo zmęczona rozwala się jak nie wiem. Ściągnąłem jej kołdrę z głowy i delikatnie potrząsnąłem. Natychmiast otworzyła oczy.

- Mamo, ja wcale nie śpię, a to że mam na sobie ubrania nie sugeruje że byłam wczoraj  na imprezie do nocy i teraz nie mogę wstać do szkoły.  –powiedziała, na jednym wdechu. Nie wytrzymałem i wybuchnąłem takim nienormalnym śmiechem, że aż musiałem usiąść żeby powrócić do wrodzonej czynności oddychania. Ally nie do końca rozbudzona patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem, jakbym co najmniej zamienił się w krasnala. Uspokoiłem oddech i samego siebie, co było niezwykle trudne. I powiedziałem :

- Po pierwsze nie jestem Twoją mamą, wiem tak samo piękny, jednak młodszy model. Niestety brakuje mi kilku, dość istotnych szczegółów żeby nią być. Po drugie, jeśli tak mają wyglądać imprezy do rana, to nie pisze się na nie. Po trzecie i ostatnie wstawaj, bo musisz się szykować. Przypominam, że piszesz test. – nie wiem, czy nie podałem za dużo informacji na raz, bo nadal za bardzo nie ogarniała o co chodzi. Patrzyła się na mnie i nic nie robiła. Przetarła oczy kostkami dłoni i ziewnęła. Otworzyła oczy i nagle rozszerzyły jej się źrenice. Zaczęła nimi nerwowo poruszać w prawo i w lewo. Wyskoczyła z łóżka, dopadła telefon i sprawdziła godzinę. Odetchnęła cicho i uspokoiła oddech.

- Cholera, wystraszyłam się, że zaspałam na test. Byłam wczoraj taka zmęczona, że nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Przepraszam, że tak Cię wykorzystała. – powiedziała i podeszła do mnie. Ściągnęła moje łokcie z moich kolan i sama się na nie wtarabaniła i przytuliła do mnie. Było to dla nas tak naturalne zachowanie, że nie przeszkadzało nam to. Bezwiednie otoczyłem jej talie ramionami a moją głowę oparłem o jej bark. Z przyzwyczajenia wtuliłem nos w jej włosy. Czułem, że ona się powoli odpręża, czuje się bezpieczna i nie denerwuje się niczym. Ja czułem, że jestem na dobrym miejscu. Że to właśnie ja powinienem sprawiać, żeby czuła się bezpieczna. Ja powinienem ją rozśmieszać i sprawiać , że czuje się kochana. Chciałem czegoś prawdziwego, wyjątkowego i równocześnie nierealnego. Z drugiej nie chciałem niszczyć tego co jest między nami. Chciałem być blisko niej, nawet jeśli to oznaczało bycie tylko jej przyjacielem. Ally poruszyła się i spojrzała mi prosto w oczy. Jej intensywne błękitne spojrzenie sprawiało, że czułem się niemal jak skanowany przez najlepszy skaner. W jej tęczówkach tańczyły wesołe iskierki. Uśmiechnęła się promiennie. Położyła rękę na moim karku i delikatnie go głaskała. – Wiesz, chyba pierwszy raz czuję się tak dobrze przygotowana. Pewnie wszystko dzięki Tobie – powiedziała , cmoknęła mnie w policzek i szybko wstała z moich kolan. Pobiegła do łazienki a ja poszedłem do kuchni robić nam śniadanie. Po 15 minutach wyszła z łazienki. Miała na sobie czarne jeansy z lekko podwiniętymi nogawkami, białą bluzkę trochę rozkloszowaną na dole. Włosy miała upięte w koka, praktycznie na czubku głowy. Wyglądała normalnie, a ja uważałem ją jako 8 cud świata. Tak się zapatrzyłem, że o mało co nie przypaliłem jajek na patelni. Usiadła na krzesełku i patrzyła przez okno, podgryzając rzodkiewkę. Włożyłem jej na talerz jajko, ona wzięła chleb i posmarowała go grubo masłem, tak jak lubiła. Ja osobiście chyba zwymiotowałbym po takiej dawce tłuszczu no, ale. Zjedliśmy w spokoju śniadanie, trochę powtórzyliśmy i pojechaliśmy na uczelnie. Zanim Ally poszła do swojej części przytuliła się mocno do mnie a ja odwzajemniłem jej uścisk i pocałowałem w głowę, na znak, że wierzę w nią . Odsunąłem ją od siebie i wziąłem jej twarz w dłonie. Popatrzyłem jej głęboko w oczy uśmiechnąłem się.

- Hej, poradzisz sobie. Jesteś mądrą dziewczynką, a poza tym tyle godzin nauki nie może pójść na marne. – odwzajemniła uśmiech, dałem je buziaka w czoło. Odsunęła się i poszła. Po paru krokach odwróciła się, a ja jej pomachałem i pokazałem jej kciuk. Zaśmiała się i przesłała mi buziaka w powietrzu. Udałem, że go łapie i przycisnąłem rękę do policzka, zaśmiała się i pobiegła do budynku. Poradzisz sobie, wierzę w Ciebie powiedziałem w myślach i poszedłem na swoje zajęcia.

 

 

Wyszedłem z sali i cieszyłem się jak głupi, że na dziś męczarnia się skończyła. Przed moją kochaną przyjaciółką jeszcze jakieś 45 minut czarnej rozpaczy. Uśmiechałem się jak głupi, wiedząc, że Al teraz siedzi i zapewne nudzi się jak mops. Był dzisiaj nadzwyczaj piękny, słoneczny dzień. Zaniosłem torbę do samochodu i założyłem okulary na nos. Następnie udałem się na trawnik koło naszego uniwersytetu. Na środku niego stał duży dąb, który dawał sporo cienia. Usadowiłem się pod nim i cieszyłem lekkim wietrzykiem, który owiewał moją twarz. Moje nogi niestety wystawały poza cień rzucany przez drzewo, a moje czarne jeansy nie poprawiały sytuacji. Czułem się tak , jakby toś mnie wsadził do sauny, ale z drugiej strony było to przyjemne. Siedziałem tak już jakiś czas i cieszyłem się tym piękny dniem, kiedy odezwał się mój telefon. Wyciągnąłem go z kieszeni i na mojej twarzy pojawił się niekontrolowany uśmiech. Dostałem wiadomość, od mojej kochanej Jędzy. Treść była taka :

Ally : Leniu !

Ja: Ty się lepiej ucz, a nie przez okno patrzysz !

Ally : Mówi mądrala, która wygrzewa się na słoneczku i ma wszystko gdzieś

Ja : Nie każdy ma tyle szczęścia, co ja :D

Ally : Nienawidzę Cię z całego serca…

Ja : Wiem , że tak nie jest. Kochasz mnie do szaleństwa… XD

Ally : Z kim ja muszę mieszkać ? Za co, pytam się, za co ?!

Ja : Za życia !

Ally : Mam nadzieję, że szybko kogoś  znajdziesz i się wyprowadzisz ! Z pozdrowieniami Najlepsza Przyjaciółka na świecie !

Ja : Mam nadzieję, że jak najszybciej wymyślą lek na jędzowatość, wtedy kupie Ci od razu cały wagon, a może nawet ciężarówkę ! Z pozdrowieniami Najlepszy Przyjaciel na świecie !

Ally : Współczuję Twojej przyszłej Żonie xoxoxo

Ja : A ja Twojemu przyszłemu mężowi ! xoxoxo

Ally : Wypchaj się dżemem !

Ja : Wow, to była najlepsza riposta jaką słyszałem ! Hahahahaha !

Ally : Haha, tak się uśmiałam, że aż mi buty spadły !

Ja : Matko ! Lepiej je załóż, bo wszyscy tam zaraz się uduszą !

Ally : Foch Forever z przytupem, melodyjką , bąbelkami i wszystkim innym !

Ja : Jaka groźna !

Ally : Nie masz już przyjaciółki !

Ja : Czy odzyskam przyjaciółkę, kiedy powiem, że idziemy dzisiaj na obiad do Reckless, a potem na koncert zespołu garażowego mojego kumpla ? xoxoxo

Ally : A czy kiedykolwiek ją straciłeś ? Nie przypominam sobie tego xd

Ja : Ale ściemniara !

Ally : Też Cię Kocham !

Ja : Słuchaj na wykładzie, zostało Ci 15 min, zaraz się widzimy !

Ally : ok !

Schowałem telefon do kieszeni i nadal cieszyłem się piękną pogodą. Mam nadzieję, że Ally spodoba się kapela mojego kumpla. Martin, kolega z liceum z drużyny footbollowej , zadzwonił do mnie i powiedział, że jeśli chce to mogę wpaść na koncert jego zespołu. Zawsze powtarzał, że marzy o karierze muzyka a nie sportowca. Footboll był pasją jego taty i dlatego uczęszczał na treningi. Koncert odbywał się w barze Millenium. To było jakieś 2 przecznice dalej od Reckless. Zaplanowałem nam już cały wieczór. Najpierw zabiorę Al do naszej starej knajpki, niestety jest to fast food, ale najlepszy na świecie. W końcu jakoś normalnie spędzimy czas, jak za dawnych czasów. A ten koncert ma tylko nam umilić czas i zrelaksować po ciężkim tygodniu pracy. Siedziałem i już wyobrażałem sobie minę Ally jak stoi pod sceną i krzyczy, albo śpiewa razem z wokalistą. Cała Stone też ma dobry głos i do tego świetnie się rusza, ale i tak nigdy nie spróbuje czegoś zrobić z tym talentem. Woli ubrać togę i bronić jakiegoś gościa, który najprawdopodobniej jest winny. Nuda, mówię wam. – Za to Ty będziesz miał super pracę, serio – odezwała się moja podświadomość, z którą już dawno  nie rozmawiałem. - No oczywiście ! – powiedziałem. – Tak nie ma nic lepszego jak oglądać cudze klatki piersiowe od środka ! Tyle krwi mniam pycha ! – powiedział drugi Seth z w ogóle nie wyczuwalną ironią. Pokręciłem głową i odwróciłem się od niego. Po chwili zniknął. Znów zanurzyłem się w marzeniach, kiedy poczułem, że ktoś koło mnie siada i opiera głowę na moim ramieniu. Zaraz dotarł do moich nozdrzy charakterystyczny zapach magnolii. Nie musiałem się nawet zastanawiać kto to. Moja ręka od razu owinęła się wokół jej talii i nadal spokojnie leżałem . Po chwili usłyszałem ciche westchnienie.

- Jak tam test ? – zapytałem i popatrzyłem na Ally czekając na dobrą wiadomość, nie po to trudziłem się razem z nią, nie po to poszedłem spać tak późno, musiało pójść jej wspaniale.

- Wiesz, chyba jednak nie zaliczę tego …. – powiedziała a ja natychmiast się podniosłem i popatrzyłem na nią.

- Jak to ? Przecież jak Cię pytałem umiałaś wszystko bez zająknięcia. Co się stało ? – wyrzucałem z siebie bardzo zdenerwowany.

- Nie dałeś mi dokończyć ! Chyba jednak nie zaliczę tego tylko na 3, poszło mi o wiele, wiele lepiej! – powiedziała a mi kamień spadł z serca. Natomiast ona  uśmiechnęła się widząc ulgę na mojej twarzy. – To co zbieramy się ? – zapytała, a ja pokiwałem głową. Podnieśliśmy się z trawy, cieszyłem się jak głupi na nasze dzisiejsze wyjście. Będzie jak za starych dobrych czasów, kiedy martwiliśmy się tylko o to, z kim pójdziemy na bal, albo czy dostaniemy się ja do drużyny koszykarskiej a Ally do cheerlederek. Ten wieczór będzie sto razy lepszy niż jakikolwiek inny spędzony z niewłaściwą osobą. Wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.


wiem, długo mnie nie było, nawał nauki, serio, poprawianie ocen, niedługo dojdzie jeszcze prawko i tak dalej, dlatego rozdziały będą dodawane rzadziej. i podzielone raczej na dwie części. wytrzymajcie, do później

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz