sobota, 20 września 2014

ROZDZIAŁ 7
Odetchnąłem z ulgą wychodząc z ostatniego wykładu. Ally kończyła dzisiaj wyjątkowo o tej samej porze. Umówiliśmy się, że spotkamy się przy samochodzie. Po powrocie do domu mieliśmy zjeść obiad a potem pójść się przejść, obiecałem to jej po powrocie z niedzielnego obiadu. Ally uwielbiała zimę, dzięki niej ja też zacząłem ją lubić. Sposób w jaki białe płatki śniegu układały się na jej włosach, albo kiedy jej nos stawał się czerwony przez zimno na dworze, lub kiedy ten mały ciamciak zapominał rękawiczek i przez całą drogę trzymałem jej w ręce w swojej kieszeni, takie małe rzeczy, a ja nie potrafiłem przestać się uśmiechać. Tak, właśnie dzięki takim drobiazgom zima kojarzyła mi się z przyjemnością. Byłem w drodze do samochodu, gdy zobaczyłem jej czarny charakterystyczny, krótki płaszczyk z kokardką z tyłu oraz czerwony komin. Nie było dziwne, że z kimś stała, zawsze była bardzo przyjacielska i wszyscy ją lubili, nigdy niczego nie odmówiła, zawsze starała się pomóc. Czasami nawet przypominała anioła, jednak raz gdy tak do niej powiedziałem, powiedziała, że jak zwykle przesadzam i na pewno się z nią przekomarzam. Zawsze była bardzo skromna. Gdy podszedłem bliżej, mój uśmiech, który wywołany był jej widokiem lekko przygasł. Niestety razem z nią stał ten cały Phil i jakaś dziewczyna, której nie znałem. Była ładna, ale nie mogła się równać z Ally. Była blondynką trochę wyższą niż Al, miała wyraziste i surowe rysy. Jedyne określenie jakie mi przyszło na myśl, to Królowa śniegu. Podszedłem do nich i rzuciłem :
- Cześć, jeszcze się nie znamy, jestem Seth – powiedziałem i wystawiłem rękę w stronę dziewczyny, uścisnęła ją i uśmiechnęła się. Potem podałem ją temu Philowi.
- Cześć ja jestem Phil a to moja siostra Molly- powiedział i wskazał na dziewczynę. Molly cały czas się na mnie patrzyła jakbym był co najmniej jakąś przekąską, na którą się zaraz rzuci. Pokręciłem głową i spojrzałem na Ally, ona natomiast uśmiechnęła się a ja schyliłem się i pocałowałem w policzek. Spojrzałem na jej rozmówców i obaj patrzyli się na nas dziwnie. Uniosłem brwi w zdziwieniu.
- Seth, umówiliśmy się przy samochodzie. – powiedziała Al, a ja wyczułem w jej głosie nutkę zirytowania. Popatrzyłem na nią.
- Tak wiem, ale jak już cię zauważyłem to stwierdziłem, że podejdę i pójdziemy razem do auta. – powiedziałem i się uśmiechnąłem do niej. Pokręciła tylko głową i przewróciła oczami.
- Ykhym, nie chce przeszkadzać, ale kim dla siebie jesteście? – odwróciłem się w stronę głosu i popatrzyłem na Molly, w jej oczach widoczna była nadzieja. Na serio o co tej dziewczynie chodziło ? Ally spojrzała na nią, potem na Phila, który też patrzył na nas z dość nieodgadnionym wyrazem twarzy, potem Al znów przeniosła wzrok na Molly i uśmiechnęła się.
- Jesteśmy z Sethem przyjaciółmi. Praktycznie od małego muszę go znosić, wiecie jaki potrafi być upierdliwy i dziecinny, naprawdę czasami nie można wytrzymać. – powiedziała i zaśmiała się. Popatrzyłem na nią z wyrzutem, a potem spojrzałem na Molly i Phila, którzy widocznie odetchnęli z ulgą. Wzruszyłem na nich ramionami i uderzyłem Ally lekko łokciem w ramię.
- Hej i kto to mówi ?! Sama też lepsza nie jesteś. Czasami jesteś bardzo jędzowata i przemądrzała. Jednak da się wytrzymać jak już się przyzwyczaisz. – mówiąc to objąłem ją trochę ramieniem i uściskałem. Al spojrzała w górę i się uśmiechnęła się do mnie promiennie. Następnie pokręciła głową. – To co jedziemy do domu ? – zapytałem i spojrzałem na nią. Jednak to co zobaczyłem w jej oczach nie pocieszyło mnie. Spojrzała na Phila następnie na mnie i pokręciła głową. Widocznie ujrzała w moich oczach smutek i zdziwienie bo zaraz odpowiedziała na niezadane pytanie.
- Jadę z Philem i Molly, ponieważ musimy zrobić projekt. – powiedziała ze spuszczoną głową. Popatrzyłem na nią zmartwiony. – I nie musisz na mnie czekać, bo pewnie wrócę późno. To co idziemy ? – zapytała a oni pokiwali głowami. Al odwróciła się i stanęła na palcach, żeby mnie przytulić i gdy to robiła powiedziała tak, że tylko ja mogłem to usłyszeć – Przepraszam, wiem, że się umawialiśmy na spacer i film, ale wiesz, że to siła wyższa. Nie gniewaj się. – gdy to powiedziała pocałowała mnie w policzek a ja posłałem jej porozumiewawczy uśmiech. Podałem dłoń Philowi a Molly uściskałem.
- Miło było was poznać – powiedziałem a oni uśmiechnęli się.
- Nam też było bardzo miło – powiedziała Molly. I odwróciła się. Byli w połowie drogi a ja stałem tam gdzie mnie zostawili i patrzyłem na jej plecy. Musiała wyczuć mój wzrok, bo odwróciła się i z uśmiechem do mnie pomachała. Następnie posłała mi w powietrzu całusa. Udałem, ze go łapie i przytknąłem rękę do policzka, na co ona zaniosła się śmiechem. Odmachałem jej a ona się odwróciła i zniknęła za murkiem, który prowadził na parking. Z opuszczoną głową poczłapałem do auta i ruszyłem do domu.


Obudziłem się, gdy usłyszałem, że coś się stukło. Wyszedłem z pokoju i poszedłem do kuchni, gdzie zastałem Ally, która coś mruczała pod nosem. Usłyszałem tylko „głupi kubek”. Pokręciłem głową i wziąłem się za zbieranie kubka, a raczej jego resztek. Gdy już wszystko posprzątaliśmy i wyrzuciliśmy resztki kubka do kosza usiedliśmy naprzeciwko siebie przy stole. Ally znów była nieobecna. Nie wiem o co chodziło. Była rozmarzona i w swoim świecie.
- Co jest ? - zapytałem podnosząc brwi do góry i modląc się aby tym razem poszło lepiej niż ostatnim. I chyba Bóg wysłuchał moich modlitw, bo Ally odwróciła się w moją stronę z wielgachnym uśmiechem na ustach. Okej, nie powiem, że to było dziwne ( chociaż było ). Zastanawiałem się czy ona coś brała na tym spotkaniu z Philem, czy po prostu ma taki supernowy humor. Jednak potem spojrzałem na zegarek i zobaczyłem, że jest już po 24, wiec od razu wykluczyłem dobre samopoczucie. Czyli jednak coś brała. Ahhhh i co ja mam z tą dziewczyną. Spojrzałem w jej oczy i kwestia jakichś narkotyków odpadła, bo źrenice miała normalne. No to co jest ?! Skoro ani to, ani to. Więc co mogło się stać ?!
- Bo wiesz… - powiedziała Ally i się zawahała. Nie podobało mi się jej zawahanie. Jednak kiwnąłem zachęcająco głową, bo chciałem aby kontynuowała. – Chyba się zakochałam. On jest taki cudowny, uroczy i zabawny. Do tego jest inteligentny i przystojny. – w miarę jak mówiła moje serce rosło i czułem jakby spełniały się wszystkie moje marzenia.
- Kim jest ten szczęściarz ? – zapytałem i już chciałem jej powiedzieć wszystko co, tak naprawdę czuję, jednak wtedy wszystko się posypało.
- To Phil. – powiedziała i w tym momencie moje serce w kawałkach wylądowało na płytkach. Pokruszone, niezdolne do użycia. Mina mi zrzedła, zerknąłem na Ally, ale ona nawet tego nie zauważyła, bo patrzyła w okno z marzeniem wymalowanym na twarzy. Mój wzrok na chwile stracił ostrość jednak nie okazywałem tego. Zamknąłem powieki i powiedziałem do podświadomości – Musisz być silny, musisz być silny. – Oh no proszę Cię, nie ma co się oszukiwać. Kochasz ją od liceum ale jesteś tchórzem i nie możesz jej tego powiedzieć – odezwał się, nieproszony, drugi Seth. Zgromiłem go wzrokiem i powiedziałem – Idź się utop. A on popatrzył na mnie z litością, pokręcił głową i rozmył się. Przywołałem na twarz uśmiech i próbowałem przybrać dobrą minę do złej gry.
- To.. to cudownie. Ale powiedziałaś mu prawda ? – zapytałem i wtedy dostrzegłem na jej twarzy zmiany. Przestała się uśmiechać i pokręciła głową. – Czemu ? – ponownie zapytałem.
- Bo nie jestem pewna, czy on czuje to co ja. – powiedziała a jej twarz wyrażała smutek i zażenowanie. Nie wiedzieć czemu, miałem głęboką nadzieje, że ten dupek nie odwzajemni jej uczuć. Z drugiej jednak strony chciałem aby była szczęśliwa. Wstałem i podszedłem do niej. Ukucnąłem naprzeciwko niej, bo opuściała głowę. Chciałem, żeby mnie dobrze widziała.
- Ally, jesteś wspaniałą dziewczyną, kochaną, uroczą, słodką, skromną, pomocną, ale też jedzowatą, wszystkowiedzącą i do tego jesteś strasznym uparciuchem. Jednak Phil musiałby być ślepy jeśli odrzuciłby Cię przez te drobne wady. – popatrzyła na mnie załzawionymi oczami i uśmiechnęła się. Podniosłem ręce i wytarłem łzy, które zdążyły polecieć po jej twarzy. – No a teraz już nie płacz, tylko idź się położyć spać, dziecinko. Bo jutro będziesz wyglądała jak zombie. A uwierz, nie chcesz mieć na sumieniu swoich znajomych. – powiedziałem i wstałem. Miałem wychodzić z kuchni, kiedy poczułem rękę na nadgarstku. Odwróciłem się.
- Dziękuję Seth, jesteś wspaniałym przyjacielem – powiedziała i przytuliła mnie. Odsunęła się szybko ode mnie ( jak dla mnie za szybko, bo mógłbym ją trzymać w ramionach cały czas ) i poszła do pokoju. Zgasiłem światło w kuchni i poszedłem do mojej samotni. Położyłem się na łóżko i zacząłem rozmyślać. Przyjacielem ?! PRZYJACIELEM?!  Ale ja nie chce być TYLKO przyjacielem, ja CHCĘ czegoś więcej ! wtedy pojawił się drugi Seth i popatrzył na mnie kpiąco. – A nie mówiłem idioto. – powiedział i pokręcił głową. Mentalnie rzuciłem w niego poduszką, jednak on zrobił unik. Zaśmiał się z mojej głupoty i zniknął. A jeśli on ma rację ? Jeśli ja faktycznie kocham Allyson Stone, moją przyjaciółkę ?     


wie, długo mnie nie było. mam nadzieję, ze mi wybaczycie. Jeśli odwiedzacie mój blog, proszę zostawcie po sobie ślad, będzie mi bardzo miło. 
do następnego ! :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz